| |
|
|
Z tamtej strony baru |
|
|
Autor: Robert Leksiński, Maciej Szafraniec
|
|
02.06.2006. |
Sezon turystyczny w Krakowie znów się rozkręca, wielu studentów myśli, by zatrudnić się w roli kelnera lub barmana. Jak ta praca wygląda naprawdę? Fajne miejsce, fajny klimat, fajni ludzie? Nocna impreza i jeszcze za to płacą? A może 14 godzin na nogach, oczy łzawiące od dymu i ciągłe narzekania klientów? Sprawdziliśmy to dla Was.
Trudne początki Praca w knajpie nie wydaje się wcale trudna. Ot, nalać piwo, zebrać brudne kufle, przyjąć pieniądze, później posprzątać. Ale aby sprawdzić się za barem, trzeba czegoś więcej. — W tej branży trzeba być otwartym i lubić się uśmiechać — mówi Bartek, student AE i pracownik pubu na Brackiej. — Nic tak nie odstrasza od lokalu jak niedoświadczony i gburowaty barman — dodaje Natalia, studentka psychologii. — A klienci potrafią być straszni, czasem chce się odgryźć, ale nie wolno, trzeba ich słuchać i przytakiwać. Trzeba się też szybko uczyć. Inni mogą nam pomóc raz, czy dwa, ale nie będą mogli tego robić zawsze. — Na początku jest dramat, nie można sobie poradzić z kasą, z kuchnią i z zamówieniami jednocześnie — wyznają świeżo upieczone barmanki. Gdy jest ruch, każdy zajmuje się sobą i nie ma czasu na szkolenia.
Pieniądze Stawki bywają różne, od 3,50 do 6 zł za godzinę, do tego dochodzę napiwki. — Jeśli się nie dzielisz to i 40 zł dziennie możesz mieć z napiwków — wspomina Basia z AR, pracująca w restauracji przy Rynku Głównym. Większość studentów zatrudnionych jest „na gębę”, więc mogą się pojawiać problemy z wypłatą lub niezapowiedziane wypowiedzenia. Do tego trzeba albo rano wstawać, albo późno zasypiać, a najczęściej jedno i drugie. Dużo zależy od szefa i relacji z resztą załogi. Kiedy masz wyrozumiałego przełożonego, praca może być całkiem przyjemna. Niestety, łatwo trafić na despotę. — Wchodzi wściekła do pracy i odbija sobie na nas — mówi o swojej szefowej Kasia pracująca w studenckiej jadłodajni. Jednak właściciele barów cenią sobie studentów, zwłaszcza za to, że są fajnymi ludźmi i często podchodzą do pracy poważniej niż ludzie zawodowo przygotowani.
Jak nam to wychodzi? Różnie, niektórzy nie nadają się do tej pracy, więc szybko odchodzą. Innym brak pokory. — Niejeden wieśniak za barem czuje się co najmniej jak prezes — mówi Marek, student psychologii. Tacy ludzie też raczej długo nie pracują. Brak taktu i obycia, częste pomyłki to największe mankamenty takiego żółtodzioba. — Jeśli przetrwa się pierwszy miesiąc to potem jest łatwiej — pociesza Bartek. — Może nawet nie zawali się studiów! Poza tym to ciekawa praca. Przy barze spotyka się różnych ludzi, czasem bardzo osobliwych. Zdarzają się tzw. dni świra, kiedy do lokali przychodzą takie osobistości jak Elvis, czy Bruce Lee. Kiedy wpadnie się już w rytm, praca może stać się „fajną imprezą”, poza fazą sprzątania oczywiście. Koledzy z pracy mogą stać się długoletnimi przyjaciółmi, a kontakty zdobyte z pozycji barmana mogą okazać się bezcenne. Można się wiele nauczyć, a przez kontakt z obcokrajowcami zmusić do przykładania większej wagi do języków obcych.
Jak dostać robotę? Niestety, zdecydowana większość dostaje pracę po znajomości. Nie wolno jednak załamywać rąk, bo zdarza się też dostać pracę z marszu, nawet bez CV, bo akurat ktoś jest potrzebny. Gdy z kolei jest zbyt dużo wolnych miejsc, może to oznaczać, że niewiele osób chce w tym lokalu pracować, a to też niedobrze. Dużo zależy od szczęścia. Można też przejść ewolucje od stałego bywalca do barmana, jak Michał: — Długo tu siedziałem, polubiłem się z barmanami, szefowa mnie polubiła i zostałem. Każda knajpa ma swoją specyfikę. Modny klub wymaga zupełnie innego wizerunku, innego zachowania i innych umiejętności niż elegancka restauracja, czy nastrojowa kawiarenka. Trzeba sobie zdawać sprawę ze swoich predyspozycji i szukać najpierw w tych miejscach, które lubimy i do których pasujemy.
Plusy: + możliwość poznania fajnych ludzi + własne „gniazdko" w centrum Krakowa + możliwość nauki języków od turystów + ciągle coś się dzieje
Minusy: - późne powroty do domu - wieczne niedospanie i zmęczenie - zazwczaj praca nielegalna - uciążliwi klienci
Potrzebne cechy: * Komunikatywność: Trzeba pogadać z klientem, żeby poczuł się jak w domu i wrócił * Dobry humor: Jak klient widzi smutasa, to mu od razu odbiera apetyt * Psychiczna wytrzymałość: Klienci potrafią być straszni, ale nie wolno się odgryzać * Fizyczna wytrzymałość * Znajomość języka angielskiego |
|
|
|
|
Statystyki od 10.2006
|
|
Wizyt: 4992536
|
|
|