|
Kraków to miasto na wskroś studenckie, a student jaki jest, każdy widzi. Młode to, płoche, ale rozerwać się lubi. A gdzie? – zapytacie, a – choć to pytanie pojemne – ci, którym je zadawałem okazywali się zaskakująco zgodni. W przedbiegach odpadli tak znakomici zawodnicy jak Rotunda, Carpe Diem i Kino pod Baranami. Nie poszczęściło się Lizard Kingowi ani Kwadratowi. Zwyciężyły trzy zupełnie różne miejsca: Miasteczko Studenckie AGH, Skałki Twardowskiego i Żaczek. Łączy je jedno: to żelazne punkty na mapie studenckiego Krakowa.  Skałki Twardowskiego - magiczne miejsce, także na imprezy Nowy Wspaniały Świat Żaczek wrósł w krajobraz Krakowa w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku, szybko stając się lokalną, jazzową mekką. Jeszcze w początkach dziewiątej dekady klub słynął z jazzowych wtorków, podczas których na żywo występowały młodzieżowe zespoły. Jak wspomina dr Maciej Miżejewski z UJ: „Po koncercie zaczynała się dyskoteka do białego rana, a przy Armstrongu tańczyło się naprawdę znakomicie”. Każdą taką imprezę kończyło „What a Wonderful World”, a zmęczeni uczestnicy częstokroć odpuszczali sobie środowe zmagania z uczelnią. Pod koniec XX stulecia klub przeszedł metamorfozę, zmienił wystrój na mniej siermiężny i rozbudował się. Dziś Żaczek to przede wszystkim obiekt koncertowy. – Nie ma tygodnia, żeby nie można było u nas usłyszeć muzyki na żywo. Wciąż wprowadzamy na scenę młodych wykonawców w ramach cyklu „Niepokorni” – deklaruje Aleksandra Buczek, menadżer lokalu. W tym roku klub był jasnym punktem na mapie krakowskich Juwenaliów. To wówczas na jego deskach wystąpili m.in. Vavamuffin, Muchy, T–Love, czy Strachy na Lachy. Co przyciąga do Żaczka kolejne już pokolenie? – Bliskość do obiektów uczelni i bliskość do centrum. Poza tym – jak na mój portfel – jest tu całkiem przyzwoicie – odpowiada Łukasz Filipiak, student III roku stosunków międzynarodowych UJ. Niebagatelne znaczenie ma też rola obiektu w animacji kultury. Jest on gospodarzem przeglądów kina offowego i studenckich teatrów.  Entuzjaści wspinaczki mają na Zakrzówku wspaniałe warunki A! Twardowski; witam bracie! Legenda głosi, że do powstania Skałek Twardowskiego przyczynił się sam legendarny alchemik, którego eksperymenty pewnego dnia dały iście wybuchowy rezultat. I choć mało prawdopodobne, by mistrz przed wylotem na Księżyc prowadził na Zakrzówku szkołę czarnoksięstwa – jest to miejsce rzeczywiście magiczne. Trudno nie zakochać się w tej unikalnej scenerii, jaskiniach i widocznych z góry panoramach miasta. Entuzjaści wspinaczki mają tu wspaniałe warunki. – Skały są w centrum, mają zróżnicowany poziom trudności i bardzo dobrze ubezpieczone drogi – ocenia Grzesiek Kita, na co dzień wspinający się w centrum ReniSPORT. Choć zwykłym zjadaczom chleba kąpiel jest zakazana, w tutejszym zalewie prowadzone są kursy nurkowania. Zresztą woda, która wypełniła stary kamieniołom wapienia, skrywa w sobie prawdziwe skarby – od starych samochodów, po tablicę upamiętniającą Jana Pawła II. Karol Wojtyła pracował tu podczas II Wojny Światowej. – Jest tu równowaga pomiędzy parkiem i miejscem do rekreacji na łonie natury, a lokalizacją typowo ogniskową, na imprezy dla grupek ludzi – stwierdza Łukasz Hejduk, student Uniwersytetu Ekonomicznego i bywalec Zakrzówka. Jak jednak zaznacza – nawet tu dociera oko Wielkiego Brata. – Czasem zdarzają się patrole, prawdopodobnie w wyniku denuncjacji przez borsuki.  Miasteczko Studenckie AGH, czyli wielka grilloprzestrzeń Gdzie diabeł nic nie mówi i boli go głowa Zwycięzca może być jednak tylko jeden. Pośród uczestników przeprowadzonej przeze mnie sondy nie znalazł się nikt, kto nie wspomniałby o tym krakowskim Eldorado. Szklanych Domach, których mieszkańcy niejednokrotnie rzucali wyzwanie grawitacji ciskając przez okna telewizory i lodówki. Sercu i wątrobie studenckiego Krakowa. To tutaj w dni pogodne setki żaków uczestniczą w słynnym grillowaniu, by w deszczowe bawić się w niemniej sławnych akademikach. Miasteczko Studenckie AGH to największy w kraju kampus uniwersytecki. Pierwsze obiekty oddano do użytku w roku 1965, a dziś – po licznych rozbudowach – osiedle jest domem dla około 10 000 żaków ze wszystkich krakowskich uczelni. W jego obrębie działają klub Studio oraz studenckie radio Radiofonia, są też kręgielnia, basen i boiska do gry. Tutejsi mają swoje dziwactwa i zwyczaje. Czasem, gdy wybije północ, z okien akademików płynie motyw przewodni kultowego „Janosika”, a mieszkańcy akompaniują muzyce na patelniach i garnkach. Miasteczko Studenckie to także dowód na solidarność krakowskich żaków. Gdy kilka lat temu władze uczelni zagroziły usunięciem sieci, przez którą wymieniano (fakt, że było to alternatywnie legalne) filmy i programy – studenci w ramach protestu zorganizowali wielki marsz na Rynek. Po śmierci papieża w 2005 roku – światła w oknach akademików ułożyły się zaś w ogromne krzyże. 200 000 studentów nie może się nudzić Oczywiście wcale nie wyczerpuje to potencjału Krakowa. Miejsc przyjaznych żakom jest tutaj o wiele więcej i niemal 200 tys. studentów nie może się w stolicy Małopolski nudzić. Pięcioletni cykl jest zdecydowanie za krótki, by je wszystkie poznać, ale warto podjąć tę rękawicę. Bo w końcu – jak mawiał ks. Twardowski (nie mylić z TYM Twardowskim) – młodości sam Bóg folguje... Mateusz Witczak Zdjęcia Andrzej Korbiel |