Skutki nagłego olśnienia studentów prawaNa IV roku studiów prawniczych (UJ), w kwietniu 2010 roku, przyszło nagłe olśnienie: na V roku nie chcemy jeszcze podejmować stałej pracy, nie musimy już chodzić na zajęcia, nie chcemy się nudzić, a praca magisterska nie musi być gotowa na styczeń - chcemy wyruszyć w świat! Szkoda tylko, że olśnienie spadło na nas, gdy rekrutacja na klasycznego Erasmusa już się zakończyła. Postanowiliśmy więc skoczyć na głęboką wodę i samodzielnie poszukać miejsca praktyk, aby wyjechać w ramach programu Erasmus Staże. 
Trzy zaproszeniaZnalezienie w ciągu 3 tygodni kancelarii w Wielkiej Brytanii, która chciałaby gościć u siebie dwójkę studentów na stażu przez 3 miesiące - nie brzmi to optymistycznie. Zakasaliśmy jednak rękawy, wysyłaliśmy setki maili, zachwaliliśmy nasze talenty, aż w końcu udało się. Trzy kancelarie odpowiedziały pozytywnie - wybraliśmy kancelarię odszkodowawczą w Edynburgu, przede wszystkim z sentymentu do Szkocji. Zebraliśmy wszystkie konieczne dokumenty i zaświadczenia, i w czerwcowym natłoku egzaminów dostaliśmy pozytywną odpowiedź z uczelni o przyznaniu stypendium - przygodo witaj! Uzgodniliśmy termin stażu, od października do końca grudnia. We wrześniu pomyśleliśmy o mieszkaniu. Niestety, są trudności w znalezieniu lokum jedynie na 3 miesiące - większość właścicieli chce zawierać kontrakty minimum na pół roku. Pomocna okazała się strona www.emito.pl. Udało nam się znaleźć tani domek z bezpośrednim dojazdem do firmy, za 250 funtów miesięcznie od osoby, z sympatycznymi lokatorami. Wyjazd na 6!Po 3 miesiącach w Edynburgu bezapelacyjnie nasz wyjazd oceniamy na 6! Kancelaria przywitała nas profesjonalnie i miło, zagwarantowała szkolenie z systemu informatycznego, mieliśmy stały kontakt z opiekunem formalnym i merytorycznym. Panowała wspaniała atmosfera, wszyscy pracownicy starali się urozmaicać nasz czas, byli bardzo pomocni - taka wyliczanka pozytywnych aspektów stażu jest nieskończona. Nasz entuzjazm był tym większy, iż mieliśmy porównanie z warunkami praktyk w Polsce, i niestety, to zestawienie, jak i wiele innych, wypada na niekorzyść naszego kraju. W kancelarii pracowaliśmy od 9 do 17, od poniedziałku do piątku, ale mieliśmy kilka dni wolnych, aby pozwiedzać inne zakątki Wielkiej Brytanii. Nasze obowiązki były bardzo różnorodne. Zajmowaliśmy się obsługą polskich klientów, zbieraliśmy od nich podstawowe informacje na temat poniesionych obrażeń i okoliczności, w jakich do nich doszło, tłumaczyliśmy polskie dokumenty na potrzeby postępowań odszkodowawczych. Uczestniczyliśmy w konsultacjach z adwokatami, którzy wkraczają do akcji, gdy sprawa jest na drodze sądowej, bywaliśmy w sądach na posiedzeniach. Zadania te poszerzyły nasze horyzonty - pracowaliśmy w zupełnie innym systemie prawa niż ten, który istnieje w Polsce. Dodatkowymi plusami są również znaczna poprawa umiejętności językowych oraz zawarcie nowych, ciekawych znajomości, które, miejmy nadzieję, wytrzymają próbę odległości.
Życie na WyspachCzytając ten artykuł, możecie zapytać, czy przyjeżdżając do innego kraju, do pracy w tak wąsko określonej specjalizacji, mieliśmy problemy z aklimatyzacją? Odpowiedź jest tylko jedna: żadnych. Bardzo przyjemna atmosfera, przychylność ludzi wyczuwalna nie tylko na korytarzach biura, ale i na ulicach miasta, pozwoliły szybko uporać się z początkowymi trudnościami ze zrozumieniem specyficznego szkockiego akcentu. Ważną kwestią są wydatki. Do stypendium musieliśmy dołożyć w ciągu całego stażu po około 700 funtów, w tym po 200 na bilety lotnicze. Ale obiektywnie rzecz biorąc, życie na Wyspach jest dużo łatwiejsze niż w Polsce. Już przy zarobkach na najniższym pułapie osoba świeżo po studiach może żyć tam na całkiem przyzwoitym poziomie, co w Polsce często jest niemożliwe. Przy wszystkich zaletach naszego pobytu w Szkocji należy jednak pamiętać i o minusach. Trafnie ujął to nasz współlokator (również Polak), który doceniając wszystkie możliwości jakie otworzył przed nim wyjazd do pracy, twierdzi, że mimo osiągniętej już stabilizacji nigdy nie będzie się tu czuł jak u siebie. Anna Basiura i Konrad Głogowski
Money, money, moneyStypendium: - 420 euro miesięcznie, czyli ok. 360 funtów
Wydatki (na jedną osobę): - podroż w obie strony: 200 funtów
- mieszkanie: 250 funtów miesięcznie
- żywność: ok. 100 funtów miesięcznie
- bilet miesięczny: 45 funtów
- podróże małe i duże: 300 funtów
|