Jagiellońskie centrum językowe - Wakacyjne kursy językowe
 
Start arrow Znani od nieznanej strony arrow Prof. Ryszard Tadeusiewicz: Dogonić marzenia
 
 
Prof. Ryszard Tadeusiewicz: Dogonić marzenia Email
Oceny: / 6 KiepskiBardzo dobry 
Autor: Justyna Sapeta   
01.02.2011.

Od tej strony go nie znacie:
prof. Ryszard Tadeusiewicz z Akademii Górniczo–Hutniczej

Dogonić marzenia

Chciał tworzyć światy, być inżynierem, kreatorem, stwórcą. Ale liceum wybrał sobie na wskroś humanistyczne. Uczył się głównie łaciny, do dziś czyta starożytnych autorów w oryginale. Jego ulubioną lekturą są pamiętniki Juliusza Cezara opisujące podbój Galii i Brytanii. Do Krakowa, z małych Myślenic, przyjechał z wielkimi marzeniami, których nigdy nie porzucił, a które prowadzą go w tajemnicze obszary biocybernetyki i inżynierii biomedycznej. Wizjoner potrafiący pięknie mówić o swoich uczuciach i śmiało, w zaskakujący sposób je wyrażać.

Image

Olśnienie

Jako wyraz miłości do swojej żony, którą poznał na uczelni, ufundował dla AGH nietypową rzeźbę z brązu – ławeczkę na której siedzi piękna dziewczyna. Dzieło artysty zwane „pomnikiem studentki Małgosi” przyciąga uwagę w łączniku pomiędzy głównym gmachem A0 i pawilonem A1.

– Kiedy po raz pierwszy, bardzo stremowany, wszedłem w mury tej uczelni wszystko było dla mnie obce. I wtedy natknąłem się na cudowną dziewczynę siedzącą na ławeczce i czytającą książkę. To było olśnienie, które bardzo mocno wpłynęło na moje późniejsze życie. Kiedy miewałem kłopoty, chwile zwątpienia, chętnie chodziłem w tamtą okolicę. Stąd pomysł na ławeczkę. Kiedyś to miejsce materializowało się tylko w mojej wyobraźni, teraz jest dostępne także dla innych.

Ławeczka początkowo budziła duże kontrowersje. Wiele osób odradzało profesorowi tak śmiały i osobisty gest. On jednak uparcie trwał przy swoim. Czas pokazał, że miał rację. Ławeczka szybko stała się ulubionym miejscem spotkań studentów. Żacy chętnie przysiadają obok Małgosi, przynoszą jej nawet kwiaty.

Image
Prof. Tadeusiewicz ze studentami na słynnej ławeczce...

Przesuwanie granic

Kiedy w 1971 roku zaczynał pracę w Akademii Górniczo–Hutniczej o komputerach jeszcze prawie nikt nie słyszał. Na uczelni królowały węgiel i wielkopiecownictwo.

– Mój mistrz mawiał: panie Ryśku, niech pan zostawi te liczydła, to nie ma żadnej przyszłości – opowiada profesor. – Nauka jest dla mnie pasją i daje dużo radości. Kiedy prowadzę jakieś badania i odrywam coś nowego to mam świadomość, że jestem jedynym człowiekiem na świecie, który to wie. Tworzenie takiego bardzo prywatnego zakątka w gmachu wiedzy jest naprawdę cudowne.

Dziś, kiedy informatyka jest na fali, znowu idzie o krok dalej. Pracuje nad sztuczną inteligencją. Chce stworzyć roboty sterowane ludzką myślą. I chociaż świat, w którym zamiast klikać i naciskać wystarczyłoby pomyśleć, może wydawać się nam bardzo odległy, to profesor już teraz potrafi w ten sposób sterować swoimi maszynami. Z jednej strony to szansa dla osób niepełnosprawnych, z drugiej ryzyko całkowitej inwigilacji, policji myśli.

– Granica między znanym i nieznanym ciągle się przesuwa, a ten nowy obszar zostaje zagospodarowany. Taka jest logika odkrycia. Żaden z twórców nie jest w stanie przewidzieć konsekwencji swoich badań. Kiedy ktoś dawno temu wynalazł nóż, jedni użyli go do krojenia chleba, a inni do mordowania bliźnich – odpowiada na takie zarzuty.


Dreszcz szczęścia

Mając już doktorat z automatyki zaczął studiować medycynę, ujawniał nawet zadatki na chirurga. Zrezygnował na trzecim roku, gdy całodziennych zajęć w szpitalach nie dało się już dłużej godzić z wykładami, jakie prowadził na AGH. Podjął trudną, dojrzałą decyzję.

– Życie to ciągły labirynt, w którym trzeba wybrać czy idziemy w prawo, czy w lewo. Mnie zawsze żal tych wszystkich korytarzy, które pozostawiłem. Gdybym zamiast pisać książki uleczył człowieka, to może byłby z tego większy pożytek.

Ale nie rozstał się medycznymi tematami. Konstruuje niezwykle skomplikowane systemy biocybernetyczne, rozwija je i ulepsza. Jednak wie, że istnieje element, którego nawet najdoskonalszy robot nigdy nie posiądzie. Jest coś, co sprawia, że nawet prymitywne stworzenie biologiczne może czuć się lepsze od perfekcyjnej maszyny. To jaźń, świadomość istnienia, mała iskierka geniuszu.

– Komputer może prześcignąć człowieka trafnością wnioskowania, szybkością skojarzeń, ale nigdy nie odczuje dreszczu szczęścia – tłumaczy profesor. – Można zbudować najdoskonalszego robota, który będzie grał w szachy i pokona arcymistrza. Ale on nie odczuje tej frajdy jaką ma gracz, który naprawdę wygrywa.

Image
...i za sterem statku płynącego po Amazonce

Kapcie w rektoracie

Na uczelni, w zacisznym gabinecie wypełnionym nie tylko książkami, ale także filmami DVD, profesora zastajemy w… kapciach.

– Spędzam tu bardzo dużo czasu. Kiedyś studenci w formie żartu przynieśli mi pantofle z ogromnymi pomponami. Myśleli, że będę się ich wstydził, ale ja, ku ich zdumieniu, zacząłem w nich chodzić. Pewnego dnia poproszono mnie do gabinetu rektora, więc tak jak stałem – poszedłem. Okazało się, że będą nam robić zdjęcie do informatora. Wszyscy pracownicy byli bardzo dostojni, a ja – w kapciach. Ale skoro już mają o mnie plotkować to niech lepiej plotkują o kapciach, a nie o czym innym.

Jako rektor AGH podejmował odważne decyzje. Stawiał na młodych, co nie wszystkim się podobało. Chciał szerzej otworzyć się na informatykę, automatykę. Odesłał zasłużonych profesorów na emeryturę, bo świat się zmieniał. Wszystko starał się robić w zgodzie z własnym sumieniem. Nie bał się krytyki, przecież ludzie i tak zawsze znajdą powód do negatywnych komentarzy.

– Aktor musi być lubiany, poeta musi być lubiany. Naukowiec nie musi – wyznaje po prostu.  – Jest spora kolekcja rzeczy, za które można mnie nie lubić.

Profesora ostrzegano kilkakrotnie, że jeśli będzie taki pryncypialny, nie ma szans, by ponownie zostać rektorem AGH. On jednak w każdych następnych wyborach uzyskiwał coraz lepszy wynik.


Żyć intensywnie

Profesor Tadeusiewicz ma na koncie nie tylko naukowe osiągnięcia. Kilka lat temu stanął w szranki z najwybitniejszymi postaciami sztuki krasomówczej o tytuł Mistrza Mowy Polskiej.

– To była taka zabawa – wspomina. – Rywalizowałem z ludźmi, których lubię i szanuję. Zawsze podziwiałem umiejętność precyzyjnego wyrażania myśli w niewielkiej liczbie dobrze dobranych słów. Zwyciężył i dziś może z dumą przyznać, że pokonał samego Marka Kondrata. Wolny czas profesor chętnie spędza na łonie natury. Powtarza, że jeżeli nie umiesz dobrze odpoczywać, nie będziesz dobrze pracował. Fascynuje go żywioł wody.

– W młodości patrzyliśmy z żoną na świat z perspektywy jezior i strumieni. Mieliśmy własny kajak. Potem przerzuciłem się na żeglarstwo morskie. Tam się żyje niesłychanie intensywnie. Woda, słońce, morze, wiatr. Jak można tego nie kochać? Nic trudnego wsiąść na luksusowy statek i przemierzać oceany popijając Martini. To nie dla mnie.

Image
Japonki w Kyoto uznały, że prof. Tadeusiewicz jest niezwykle podobny do Świętego Mikołaja (dlatego koniecznie muszą sobie zrobić wspólne zdjęcie)

Głód, którego nie można zaspokoić

Do ciągłego działania napędza go zwykła ludzka ciekawość. I nieustanna chęć, żeby wiedzieć więcej i więcej. Wszystko, co jeszcze nie zostało odkryte ani zbadane stanowi wyzwanie, któremu trzeba stawić czoła. Chociaż dziś jest świadom, że to głód, którego nie można zaspokoić, wcale nie myśli o zwolnieniu tempa.

– Jest tyle różnych ciekawych rzeczy, których jeszcze nie zrobiłem, tyle pomysłów, których nie realizowałem, tyle książek, których nie napisałem. Jest tyle tematów, którymi warto się zająć, że szkoda rezygnować z czegokolwiek. Dni ulatują i nie wrócą więcej. Jeżeli oddam się lenistwu, to czegoś zabraknie. Może nie ludziom, ale mnie na pewno.


Justyna Sapeta


Prof. dr hab. inż. Ryszard Tadeusiewicz – absolwent I LO w Myślenicach i AGH. Ojciec inżynierii biomedycznej w Polsce. Kierownik Katedry Automatyki na Wydziale Elektrotechniki, Automatyki, Informatyki i Elektroniki AGH. Rektor AGH w latach 1998–2005 (najdłużej urzędujący w Polsce – trzykrotnie wybierany). Doktor Honoris Causa dwunastu uczelni, prezes krakowskiego oddziału Polskiej Akademii Nauk. Członek PAU, Rosyjskiej Akademii Nauk Przyrodniczych, Europejskiej Akademii Nauk, Sztuk i Literatury w Paryżu, Społecznego Komitetu Odnowy Zabytków Krakowa. Autor ponad 500 publikacji naukowych, stały felietonista „Gazety  Krakowskiej”.


 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
 
Top! Top!