Architekt ze skrzypcami - Sebastian Karpiel-Bułecka
Nie można mieć dość miłości
Jako lider zespołu Zakopower stał się ambasadorem góralszczyzny w Polsce i na świecie. O swoich pasjach - architekturze i muzyce - opowiada tak szczerze i przejmująco, że trudno nie darzyć go sympatią. Sebastian Karpiel-Bułecka, żywiołowy artysta, który niesie ducha polskich gór.
Zakopane
Sebastian urodził się w 1976 r. w Krakowie, wychowywała go samotnie matka w Zakopanem. To właśnie w stolicy Tatr dziadkowie obudzili w nim ducha góralskiego i nauczyli gwary. Tu chodził do sąsiada na lekcje gry na skrzypcach, które zapoczątkowały jego przygodę z muzyką. Stąd, po prababci, pochodzi jego przydomek „Bułecka”. Tutaj grał w karczmach swoje pierwsze koncerty i spędzał większość przedmaturalnego życia - w karczmach takich jak „Sopa” przy ulicy Kościeliskiej, w której się spotkaliśmy..
- Tu zaczynaliśmy, nic wielkiego, po prostu chcieliśmy grać. Patrząc na tamten czas jestem zadowolony. Na pewno zdarzyło mi się popełnić parę błędów, ale to były takie błędy, które zaowocowały tym co mam w tej chwili. Dzięki nim czegoś się nauczyłem, wyciągnąłem jakieś wnioski. Wchodząc do „Sopy” po latach, już jako spełniony muzyk, czuje się... bezpiecznie, jestem szczęśliwym człowiekiem. Robię rzeczy które kocham, więc trudno o większe szczęście...

Powstaje pierwszy dom według projektu Sebastiana dla kolegi z zespołu
Studia
Sebastian jest absolwentem Wydziału Architektury Politechniki Krakowskiej. Kraków wspomina dobrze, jest dla niego bardziej przyjazny od Warszawy, bardziej kameralny. Z szacunkiem nazywa go „stolicą południowej Polski”. Tu udało mu się połączyć niezwykle wymagające studia z równie wymagającą pasją, czyli grą na skrzypcach.
- Nie wiem, czy jest na to jakaś recepta, żeby te dwie rzeczy połączyć. Jeżeli się coś kocha, to na pewno się z tego nie rezygnuje i będzie się nad tym pracowało i rozwijało ten swój talent. Na Politechnice Krakowskiej, gdy profesorowie dowiedzieli się o mojej drugiej pasji, to w żaden sposób jej nie ograniczali, wręcz przeciwnie, szli mi na rękę i starali się pomóc. Pani dziekan dała mi natychmiast indywidualny tok studiów i mogłem sobie to wszystko poukładać, tak że nie musiałem rezygnować z grania. Jeżeli coś jest podparte szczerymi emocjami i jakimś pozytywnym uczuciem, to musi to przynieść pozytywne efekty. A poza tym architektura i muzyka to tylko pozornie dwie różne rzeczy: w obu tych sztukach pojawia się improwizacja. Architektura jest sztuką kształtowania przestrzeni, muzyka też kształtuje przestrzeń, tyle że dźwiękami. Pamiętam, że na lekcji rysunku włączano muzykę i rysowaliśmy to, co słyszymy. To są bliskie sobie sztuki.

Zakopower pokazał nowe oblicze góralskiego folkloru
Zakopower
Zakopower wszedł do historii muzyki jako zespół, który pokazał nowe oblicze góralskiego folkloru. Kariera kapeli zaczęła się od wydania płyty „Musical” w 2005 roku i nagrody im. Karola Musioła na festiwalu w Sopocie za singiel „Kiebyś ty”. Dodatkowy rozgłos przyniosła reklama nagrana dla Banku Millenium, w którym została wykorzystana piosenka „Udomowieni”. Od wydania drugiej płyty „Na siedem” w 2007 roku zespół nieustannie koncertuje zarówno w Polsce, jak i za granicą, pełniąc rolę wizytówki polskiej kultury ludowej m.in. w polskim budynku na EXPO w Pekinie. Terminarz, który przewiduje nawet do 100 koncertów rocznie, znalazł odzwierciedlenie w piosence „Galop”.
- Większość czasu spędzamy w samochodzie. Czasem jest tak, że schodzimy ze sceny i od razu jedziemy dalej, bo na drugi dzień rano gdzieś mamy próbę. Wieczorem znowu gramy i tak w kółko. Jest to na pewno dosyć absorbujące i męczące, ale mi się nigdy to nie znudzi, bo ja to kocham! To mi daje satysfakcje i dzięki temu ładuje swoje akumulatory. Muzyka to moja miłość, a nie można mieć przecież dość miłości. Pewnie - jakieś znużenie przychodzi, jak się gra w kółko te same piosenki, dlatego staram się to zmieniać, sięgać po piosenki dawno nie grane albo też nowe. W tej chwili robimy tak, że gramy utwory, które dopiero się ukażą na naszej nowej płycie. Więc jakieś tam urozmaicenie jest.
Architektura
Sebastian zawozi mnie na budowę, na której stanie pierwszy dom według jego projektu, dla kolegi z zespołu, Wojciecha Topy. Budowla będzie drewniana, z przeszkloną stroną z widokiem na Giewont. Oczywiście istotny jest styl budowy, góralski, dlatego w drewnianej konstrukcji nie zostanie użyty ani jeden gwóźdź. Jako architekt z wykształcenia, Sebastian łączy w sobie dwie różne pasje, z których czerpie taką samą przyjemność.
- Wyjazdy na koncerty są czasochłonne, ale nie chcę zatracić architektury. Staram się równomiernie rozwijać - codziennie rano ćwiczę na skrzypcach, podobnie jest z projektowaniem: cały czas coś robię, coś rysuję. Jest problem, żeby czasowo to połączyć, ale nie biorę znowu tyle na siebie, żebym nie dawał rady. Poza tym jest to fajna odskocznia, bo jak się wraca z koncertu, to rysowanie jest bardzo dobrym sposobem na odreagowywanie, na wyciszenie się.
Góralszczyzna
W twórczości Sebastiana Karpiela-Bułecki widoczny jest silny wpływ góralskiego folkloru na wszystko co robi, czy to w architekturze, czy muzyce. Choć na drugiej płycie zespół Zakopower odszedł już od śpiewania w gwarze góralskiej, to jednak podhalańskie pochodzenie Sebastian podkreśla na każdym kroku.
- Jestem góralem, więc siłą rzeczy to co gram brzmi na ludową nutę, ponieważ to tu w Zakopanem grałem za czasów młodości tylko i wyłącznie muzykę góralską, nią jestem przesiąknięty. Nawet Chopin zagrany przeze mnie będzie brzmiał góralsko. I to samo jest z muzyką - wszystko co komponuję, wszystko co wymyślam, będzie brzmiało podhalańsko, ponieważ stąd jestem. Jak wyjeżdżam za granicą, to staram się tę Polską kulturę jak najlepiej promować, dla mnie to bardzo odpowiedzialna funkcja. Gdy tylko mogę się przysłużyć i pokazać na koncercie zagranicznym Polskę z fajnej, ciekawej strony, to jestem dumny. A ciekawą stroną Polski jest właśnie kultura ludowa, ona jest niepowtarzalna. Tego typu muzykę powinno się promować za granicą, bo popu, rocka czy jazzu mamy na świecie pod dostatkiem, a takiej muzyki ludowej jak w Polsce nie ma nigdzie. Cieszy mnie też to, że nowe pokolenie też będzie niosło dalej ducha polskich gór. Jest dużo młodych chłopaków, którzy chcą się uczyć grać po góralsku, którzy chcą nosić ubranie góralskie i są z tego dumni. Z tego się cieszę.

Przyszłość
Zakopower planuje wydać trzecią płytę, kompletnie inną niż poprzednie dokonania zespołu. Pojawią się nowe inspiracje, a całość będzie bardziej instrumentalna, mniej popowa. Prywatnie Sebastian marzy o tym, żeby mieć w domu kogoś, do kogo będzie mógł wracać, bo puste pokoje hotelowe już go deprymują.
- Moje plany, jeżeli chodzi o zespół sięgają wiosny, czyli wydania nowej płyty. Nie wiem, co czas przyniesie, może przyjdą jakieś ciekawe propozycje, nowe rozwiązania. Chciałbym też nagrać swoją solową płytę - przyjdzie więc taki czas, że będę musiał się temu poświęcić i ograniczyć koncertowanie z zespołem. To wszystko wyjdzie w praniu. Oczywiście marzy mi się, żeby Zakopower grał po wsze czasy, ale wiem jaki los bywa przewrotny i nie da się do końca przewidzieć tego co się zdarzy, tym bardziej w branży muzycznej.
W życiu chodzi o to, żeby poszerzać swoje horyzonty, patrzeć pozytywnie w przyszłość i stawiać sobie nowe cele. To jest bardzo trudne, nie wiem, czy ja dam radę. Trudno jest sobie podnosić poprzeczkę coraz wyżej, ale tylko to ma sens.
Karol Surówka