Siła marzeń
Prawdopodobnie wciąż bylibyśmy tylko marzycielami, gdyby nie to, że pewnego dnia przestaliśmy marzyć, a zajęliśmy się realizacją tkwiącego w głowie pomysłu - mówią Ania Uryga-Pacuszka i Mateusz Ingarden, dwoje krakowskich studentów, którzy wzięli urlop dziekański, żeby udać się w podróż dookoła świata po półkuli południowej. 24 października 2009 roku wyruszyli w drogę.

Jak zdobyć 50 tys. zł?
Niespokojny i żądny przygód duch siedział w nich od zawsze. Poza studiami uprawiają różne sporty, nurkują i uczą jazdy na nartach. O wielkiej podróży marzyli od dawna, ale żeby do niej doszło musieli pokonać kilka przeszkód. Najpierw trzeba było ujawnić pomysł rodzicom, potem zdobyć około 50 tys. zł, bo na tyle szacują łączne koszty wyprawy.
- Rodzice wzięli to za żart, ale kiedy zobaczyli naszą stronę internetową i listę patronów medialnych, uwierzyli i bardzo nam pomogli w przygotowaniach - mówi Mateusz.
Cześć pieniędzy na podróż Ania z Mateuszem zdobyli pracując podczas wakacji w Irlandii. Trochę przyniosły dorywcze zajęcia w trakcie roku akademickiego i - niezastąpieni - rodzice, ciocie i dziadkowie. Z kolei niezbędny w czasie podróży sprzęt i ubrania zapewnili sponsorzy.
- Akurat trafił się kryzys światowy, ale nie poddawaliśmy się, kiedy kolejne przedsiębiorstwa nam odmawiały. Po kilku miesiącach żmudnych poszukiwań udało się. Znaleźliśmy firmę, która zafundowała nam odpowiednie buty, kurtki namioty, śpiwory i plecaki - opowiada Ania. - Dzięki uprzejmości innej firmy mogliśmy zrobić kurs nurkowania, co było ważne, bo w czasie podróży chcieliśmy zobaczyć australijską Wielką Rafę Koralową - dodaje Mateusz.

Ania i Mateusz w głębinach Wielkiej Rafy Koralowej
Australijska gościnność
Swoją wyprawę po półkuli południowej zaczęli od Melbourne w Australii. Podróżując samolotem, samochodami, a głównie autostopem, przemierzyli prawie cały kontynent. Australia urzekła ich nie tylko pięknem Wielkiej Rafy Koralowej, ale i niezwykłą życzliwością mieszkańców.
- Gdy łapaliśmy stopa na drodze na Yorke Penisula, zatrzymał się emerytowany nauczyciel jadący do Moonta, do swojego przyjaciela. Po dotarciu na wybrzeże zaprosił nas na jego ulubione, lokalne piwo. Po dłuższej rozmowie, Ray zaproponował nam nocleg w domu Bryana - swojego wieloletniego kolegi po fachu. I tak spędziliśmy 2 dni w towarzystwie przemiłych panów, popijając przednie wino z pobliskich winnic, jedząc przepyszne lokalne przysmaki i gawędząc o podróżach - relacjonuje Mateusz.
- Dzięki nim zwiedziliśmy też słynny na całym świecie, region winiarski Barossa Valley i miasto Adelaida. W zamian za niesamowitą gościnność ugotowaliśmy Ray'owi i jego żonie pierogi ruskie, co było dla nas wyzwaniem, bo w Australii nie ma polskiego białego sera.
Noce i dnie
Młodzi podróżnicy śpią w namiocie rozbijanym na polach campingowych, w lasach lub w pobliżu stacji benzynowych. Czasem korzystają z gościnności mieszkańców, a kiedy akurat podróżują wynajętym samochodem, zdarza się, że spędzają noc właśnie w nim.
- Każdy dzień przebiega nieco inaczej, ale za 'stałe punkty programu' można przyjąć wczesne pobudki spowodowane słońcem, które nagrzewa namiot. Następnie jemy śniadanie i idziemy zwiedzać okolicę albo wychodzimy na drogę z podniesionym kciukiem łapać samochody lub wsiadamy do wypożyczonego auta i ruszamy w trasę. Do wieczora przemieszczamy się, zatrzymując się często, aby obejrzeć kolejne zakątki. Przed zmrokiem znajdujemy miejsce do spania, rozbijamy namiot, przyrządzamy posiłek, zgrywamy zdjęcia oraz spisujemy przebieg dnia na komputerze i do spania - mówi Mateusz.
- Nauczyliśmy się jeść 2 razy dziennie - rano i wieczorem. W australijskim upale i tak człowiek nie jest głodny w ciągu dnia. W naszym menu najczęściej pojawia się makaron z sosem, warzywami i mięsem. Gdy mamy blisko miejsca noclegu tani sklep, to żywimy się także mięsem z grilla lub smażoną rybą.
Dużym ograniczeniem jest brak lodówki i waga jedzenia, które jesteśmy w stanie zabrać ze sobą do plecaków. Dlatego zakupy musimy robić dosyć często - wyjaśnia Ania.

W drodze do Alice Springs
Dwie książki
Kolejnym etapem podróży, po Australii, jest Nowa Zelandia, gdzie zamierzają spędzić 2 miesiące. Stamtąd polecą na pół roku do Ameryki Południowej - odwiedzą Brazylię, Argentynę, Chile, Boliwię, Peru, Ekwador, Kolumbię oraz Wenezuelę.
Ta wyprawa to dla Ani i Mateusza nie tylko realizacja marzenia o podróży dookoła świata i poznaniu różnych kultur. Przemierzając kolejne kraje, zbierają materiały do swoich prac magisterskich. Po powrocie chcą też napisać dwie książki - podróżniczą i książeczkę dla dzieci, opartą na doświadczeniach z wyprawy.
Podróż ma potrwać około 11 miesięcy - Ania i Mateusz muszą wrócić do Polski z początkiem nowego roku akademickiego, żeby napisać i obronić prace magisterskie.
Relacje i zdjęcia z wyprawy są na stronie: www.podrozmarzen.net
Sponsorzy wyprawy: HI-TEC, DIVING PLANET.
Patroni medialni: Onet.pl, Odyssei.com, GEOZETA.pl
Joanna Kijowska
| Ania Uryga-Pacuszka Studentka V roku psychologii na UJ-ocie, ukończyła specjalizację psychologii sportu, instruktor mediacji, była koszykarka Wisły Kraków, płetwonurek. Mateusz Ingarden Student turystyki na AWF-ie i socjologii na UJ-ocie, instruktor narciarstwa, reprezentant Polski w rugby, żeglarz jachtowy, płetwonurek. |