Jagiellońskie centrum językowe - Wakacyjne kursy językowe
 
Start arrow Praktyczne rady arrow Irlandia, czyli Kraina Wróżek
 
 
Irlandia, czyli Kraina Wróżek Email
Oceny: / 4 KiepskiBardzo dobry 
Autor: Profesor W.G. Bell   
17.02.2009.

Kiedy kilka lat temu pojechałem na wakacje do Irlandii Północnej i zatrzymałem się  u moich tamtejszych przyjaciół, którzy kilka miesięcy wcześniej zamieszkali w starym domu umiejscowionym w wiosce zagubionej pośród zielonych glenów, nie spodziewałem się, że spędzę urlop z mieszkańcami zaświatów. Już kiedy parkowałem samochód przed domem, dowiedziałem się, że muszę bardzo uważać, żeby nie uderzyć w „owcę”.

Image- Please be careful. Don’t hit the sheep. – ostrzeżono mnie.

- Of course! - odpowiedziałem

Ponieważ na podjeździe nie było żadnej owcy, a na samym środku stał tylko wielki biały głaz, pomyślałem, że chodzi o owce pasące się przy drodze, na które należy uważać, jeżdżąc wzdłuż wąskich polnych dróg. Okazało się jednak inaczej. Kiedy wypakowywałem bagaże, położyłem na umiejscowiony na trawniku poręczny głaz torbę podróżną i wtedy stała się rzecz straszna. Moi gospodarze rzucili się i natychmiast ją stamtąd zabrali.

- You can’t do that. – usłyszałem ostrzeżenie.  

- Do what?

- You can’t put your bag on the sheep.

- On the sheep? What sheep?

- The white one.

- Which one?

- That one.

I moi gospodarze wskazali palcami biały głaz.

- Come on. – powiedziałem – It’s just a stone. It’s not a sheep.

- No, no, no. You don’t understand. For you it’s a stone. But for the local people it’s a sheep.

- Hey, it’s a joke, right?

 - No. It’s a sheep and it is not a disputable matter.

I wtedy okazało się, że moi przyjaciele kupili sobie przypadkiem dom wraz z legendą. Tam gdzie obecnie stał biały głaz, który oglądany od strony drogi rzeczywiście przypominał kształtem leżącą owcę, schroniła się kiedyś dobra wróżka (a good fairy) opiekunka zwierząt domowych. Pomniejszyła swą postać i wskoczyła do pustej mysiej norki, aby ukryć się przed złym czarnoksiężnikiem (wizard), który pragnął szkodzić zwierzętom, a dobrą wróżkę prześladował. Aby jej schronienie było lepiej zabezpieczone, na dziurze prowadzącej do tej mysiej norki natychmiast położyła się biała owca, przewodniczka stada, czyli najważniejsza owca w całej wsi. A wtedy zły czarnoksiężnik tak się zezłościł, że zamienił ją w kamień.

Na szczęście kamień był zbyt ciężki, aby czarnoksiężnik mógł go podnieść i dobrać się do mysiej dziury, a więc, póki co, wróżka była bezpieczna. Gdyby jednak ktoś podniósł ten kamień, albo – nie daj Boże (God forbid!) potrącił go samochodem i przesunął w inne miejsce, na wioskę spadłoby wielkie niebezpieczeństwo (a great danger)! Czanoksiężnik natychmiast dopadłby wróżkę w mysiej dziurze, ta przestałaby się opiekować nad zwierzętami domowymi, a bez zwierząt ludzie popadliby w nędzę, a wioska w ruinę.

Heather i Brendan, którzy przeprowadzili się na irlandzką prowincję z Londynu, powiedzieli mi potem, że zanim kupili dom, musieli się zobowiązać publicznie (they had to make a promise in public), że nigdy magicznego kamienia nie ruszą, nie przesuną i będą go traktować z należytą czcią. Nic więc dziwnego, że nie było właściwym, bym postponował pomnik bohaterskiej owcy, kładąc na nim swoje bagaże.

Dowiedziałem się też, że przez pierwsze kilka tygodni magiczna owca i nowi właściciele wiejskiej posesji byli pod wnikliwą obserwacją (under close surveilance) miejscowej ludności. Mieszkańcy wsi pełnili dyżury (they took turns) przy żywopłocie i przez spreparowaną w nim dziurę (hole in the hedge) sprawdzali, czy owca jest nienaruszona i pod należytą opieką (proper care). W końcu jednak przekonali się, że moi przyjaciele to ludzie rozumni i przyzwoici (decent people) i że owca jest na ich terenie bezpieczna. Dyżury się zatem skończyły, ale i tak od czasu do czasu na trawie w okolicach pyszczka owcy można było znaleźć miseczkę z solą. Dowiedziałem się wtedy, że owce bardzo lubią sól, która – nota bene – odstrasza złych czarnosiężników.

Zainteresowałem się więc irlandzkimi wróżkami. Okazuje się, że nie wszystkie są sympatyczne. Większość jest uprzejma, uczynna i miła, ale niektóre lubią też psocić, bywają aroganckie, a nawet mogą być niebezpieczne (Ithey can be dangerous), jeśli podejdzie się do nich od niewłaściwej strony (if you get on their wrong side).

Ulubionymi wróżkami Irlandczyków są te z gatunku Sidhe, które występuje także na sąsiednich wyspach. Wróżki te były kiedyś aniołami (used to be angels), ale pospadały z nieba na ziemię (niektóre także do wody), zanim na świecie pojawili się ludzie. Mogą mieszkać w głębinach morskich (beneath the waves of the sea), albo, najzwyczajniej, w ogrodzie. Są maleńkie i ubierają się w zielone tuniki. Irlandczycy spotykają je najczęściej w nocy podczas pełni księżyca (full moon), ale najłatwiej jest je spotkać w noc świętojańską (Midsummer Eve), szczególnie nad ranem. Warunkiem spotkania wróżki Sidhße jest uprzednie znalezienie w rzece kamienia z dziurką (a river rock with a hole). Dziurka musi być wynikiem naturalnej erozji. Kamienie ze sztucznymi dziurkami nie działają. (They don’t work). Irlandzkie gospodynie zostawiają wróżkom w ogrodzie rozmaite smakołyki (bestyjki bardzo lubią okruszki z ciasta), za co wdzięczne wróżki opiekują się ogrodem (look after the garden), pomagają rosnąć roślinom i strzegą go od wszelkiego złego (protect it from evil). Wróżki Sidhe są bardzo zadbane i czyste. Ich ulubionym zajęciem jest taniec, a najpiękniej tańczą w kręgu pośród dwunastu kwiatów, który wyrosły tam, gdzie żaden kwiat wyrosnąć nie powinien.

To be continued.

Profesor W.G. Bell

Badacz wróżek z Instytutu Języka Angielskiego Bell w Krakowie

(Bell Kraków (dawniej Gama-Bell) to jedyna krakowska szkoła językowa z Europejskim Certyfikatem Jakości EAQUALS.                    Bell udziela słuchaczom GWARANCJI POSTĘPÓW W NAUCE.

Informacje: Bell Krakow,
ul. Michałowskiego 4, 31-126 Krakow,
tel. +12 634 1249, 634 12 59,
e-mail: Ten adres e-mail jest ukrywany przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć ,
strona internetowa: www.bell.pl

 

 

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
 
Top! Top!