Marsz imperialny zamiast MendelssohnaEwa i Łukasz są małżeństwem od 4 miesięcy. Uśmiechnięci, zadowoleni, po prostu szczęśliwi. Ewa, góralka z Orawy, niedawno obroniła pracę magisterską na polonistyce na UJ. Łukasz, prawie góral z Bieszczad, kończy Wydział Elektrotechniki, Automatyki, Informatyki i Elektroniki na AGH. Poznali się na studiach.— Taka ładna dziewczyna od razu zwróciła moją uwagę — wspomina Łukasz. — Nie mogłem od niej oczu oderwać. Spotykali się ponad trzy lata, aż w końcu Łukasz zdecydował się zadać to najważniejsze pytanie. — To był długi majowy weekend. Ewa przyjechała do mnie do Brzozowa, poszliśmy na spacer do lasu i po długim dobieraniu odpowiedniej chwili, w końcu zapytałem, czy chce zostać moją żoną. Muszę przyznać, że trochę się denerwowałem. A czy Ewa się wahała? — Co do samego Łukasza to ani przez chwilę, zastanawiałam się tylko, czy pierścionek mi się podoba — odpowiada ze śmiechem. Do praktycznych przygotowań do wesela przystąpili prawie natychmiast. — Byłem lekko zszokowany, że to wszystko dzieje się tak szybko — przyznaje Łukasz. — Myślałem, że jeszcze długa droga przed nami. A tu okazało się, że żeby zarezerwować salę na przyszły rok, trzeba dzwonić od razu. — Pamiętam jego minę, jak stał biedny z tym telefonem i nie wiedział co robić — śmieje się Ewa. Termin został zaklepany, wesele 26 lipca. Wesele regionalne, góralskie, bo w końcu na Orawie.
Ewa i Łukasz zaprosili 200 gości. — U nas prosi się wszystkich spowinowaconych w obrębie rodów, wesele musi być liczne, taki jest zwyczaj — wyjaśnia dziewczyna. — Kiedyś było u nas w Orawce wesele na 500 osób! Jak się bawić, to się bawić, przyjęcie musi trwać minimum 2 dni, jednodniowe wesela prawie się nie zdarzają. — Piękne są te góralskie zwyczaje — mówi Łukasz. — Ale niestety w niektórych trochę się pogubiłem. Nie zapłaciłem Ewie za kwiatowy kotylion, choć miałem pieniądze przy sobie, to chyba z nerwów. — Ten brak uzupełnił mój wujek — wtrąca Ewa — bo panna młoda musi mieć pieniądze przy sobie, żeby później ich nigdy nie brakowało. Na Orawie nie ma tradycji góralskich strojów weselnych, ani osobnych ról drużby i swatki. Wszystkie młode panny i kawalerowie pełnią te funkcje. I tak po błogosławieństwie część z nich obsypuje gości owsem i kropi święconą wodą, żeby się darzyło. Dwóch młodych kawalerów wprowadza pannę młodą do kościoła, a pana młodego dwie panny. Później wszystkie młode pary ustawiają się za parą młodą przy ołtarzu. Młodzi przyjeżdżają dwoma osobnymi samochodami, a dopiero po uroczystości jadą jednym na salę weselną. Łukasz jest wielkim fanem „Gwiezdnych wojen”. W prezencie kolega zagrał mu na wyjście z kościoła „Marsz imperialny”.
— Tylko, że nikt nie był na to przygotowany, goście czekali na Mendelssohna, a tu taka niespodzianka — śmieje się Ewa. Nawet kamerzysta, który montował później film, myślał, że to organista coś pomylił i wyciął ten fragment, wstawiając za to coś innego! — dodaje Łukasz. Inne zabawne momenty? — No nie wiem, czy to było zabawne, ale wyjechaliśmy rano (przed nami było 250 kilometrów), żeby zdążyć na 14 do Orawki. Wszystko było zaplanowane, ale nikt nie spodziewał się takich korków. Okazało się, że na przygotowanie miałem tylko 20 minut! — A co ja przeżywałam?! — dodaje Ewa. — Gotowa byłam chyba od godziny, tylko pana młodego brak. Rodzina żartowała, że już chyba zrezygnował. Na szczęście wszystko dobrze się skończyło. Zabawa była przednia, goście zadowoleni, nie zabrakło góralskich przyśpiewek i melodii. — Po weselu poszliśmy spać po 6 rano, po poprawinach o 4. Odpoczęliśmy dopiero podczas miodowego miesiąca w Bułgarii — dodają razem. Zofia Siedleczka
Ceny, ceny, cenyTo jak zorganizujemy nasz ślub i wesele zależy w dużej mierze od możliwości finansowych. Poniżej wydatki, które trzeba brać pod uwagę przy takiej uroczystości. Zebrane ceny pochodzą od kilku młodych małżeństw studenckich. Państwo młodziSuknia ślubna: od 450 do 6.000 zł. Biżuteria: od 50 zł. Welon: 100-300 zł. Bielizna: 100-400 zł. Buty: 120-400 zł. Makijaż: od 50 zł, dobrze umówić się na makijaż próbny, który bywa o połowę tańszy. Fryzura: od 100 zł, tak samo jak w przypadku makijażu za fryzurę próbną płaci się połowę kwoty. Bukiet: 50-300 zł. Garnitur z dodatkami: od 1.500 zł. Zaproszenia: 2,5-5 zł za sztukę (mogą być z wydrukowanymi nazwiskami). Obrączki: od 500 zł.
Przyjęcie weselneRestauracje i domy weselne: 80-220 zł za osobę. W tej cenie zwykle zapewniają salę wraz z dekoracją, kilka ciepłych dań i tzw. zimną płytę z przekąskami. Zawsze należy zapytać czy napoje są wliczone w cenę. Tort (kilkupiętrowy): 200-800 zł. Alkohol: przyjmuje się ok. 0,5 litra wódki na osobę. Najlepiej kupować w hurtowniach, gdzie często można zwrócić nienaruszone napoje. Warto pomyśleć o gościach, którzy gustują w innych trunkach. Transport gości: wynajęcie autobusu - ok. 6 zł/km. Nocleg dla gości: w Krakowie od 45 zł za noc. Zespół muzyczny: 1.000-6.000 zł. Dobra muzyka to podstawa sukcesu wesela, dlatego wybór kapeli jest bardzo ważny. Muzykom trzeba zapewnić także posiłki. DJ (jest alternatywą dla zespołu): 600-2.000 zł. Fotograf i kamerzysta: bywa tak, że niektóre firmy w jednej cenie przewidują robienie zdjęć i kręcenie filmu. Wtedy koszty oscylują wokół 2.500 zł. Osobno za fotografowanie możemy zapłacić od 1.000 zł plus odbitki, za filmowanie od 1.000 do 2.000 zł.
W urzędzie i kościeleSpisanie aktu małżeństwa: 80 zł w USC. Nauki przedmałżeńskie: ok. 60 zł za parę (jeśli bierzemy ślub kościelny). Wypisanie licencji na ślub w innej parafii: co łaska. Kościół: różnie bywa — w jednym zapłacimy za użyczenie świątyni, w innym za samo udzielenie ślubu. Zwykle wynagrodzenie przysługuje kościelnemu i organiście. Dodatkowo trzeba pomyśleć o przystrojeniu świątyni — jeśli tego samego dnia ślub bierze kilka par, koszty się rozkładają. Oprawa mszy: oprócz muzyki organowej pary często decydują się na dźwięki skrzypiec. Cena od 100 zł dla jednego muzyka. Ktoś, kto zaśpiewa Ave Maria życzy sobie ok. 200 zł.
Samochody i dorożkiDorożka: 200 zł/godz lub 500-1000 zł za dzień. Angielski zabytkowy samochód Standard Vanguard z 1948 roku — 180 zł/godz. Cadillac Seria 63 Sedan De Ville 4-window: 300 zł/godz. BMW serii 5: 450 zł. Jeep Patriot: 340 zł/4godz lub 90 zł/godz. Limuzyna Hummer, 17 miejsc siedzacych: 1000 zł/godz. (zebrali KP, ZS, DŁ)
A miało być powoli i z namysłem…Kiedy wreszcie razem z narzeczonym ustaliliśmy, że nasz ślub odbędzie się za dwa lata, byliśmy przekonani, że mamy przed sobą spokojne, powolne przygotowania. Wystarczył telefon do wymarzonej restauracji w dworku pod Krakowem. „Na 2010 miejsc już nie mamy” – poinformował mnie właściciel – „Chyba, że zdecyduje się Pani na listopad”. Zwolenniczką białej sukni w otoczeniu jesiennej pluchy nie jestem, więc zrobiło się trochę nerwowo. Kilka wizyt w restauracjach i domach weselnych i już wiedziałam, że te najlepsze, najładniejsze miejsca zaczynają robić rezerwacje na 2011 r. Salę weselną znalazłam. Dzień ślubu będzie ładny, bo lipcowy i w planowanym 2010 roku. Ale wybierać nam przyszło spośród ostatnich dwóch terminów wiosenno-letnich. Nadal jestem zdumiona szaleństwem rynku ślubnego. Właściciele sal weselnych bezradnie rozkładają ręce mówiąc: „Państwo są z wyżu demograficznego”. Biegnę więc do telefonu zarezerwować zespół muzyczny, który mi się spodobał. „Przepraszamy, tą datę mamy już zarezerwowaną”. Asia Olszowska
Nowy zwyczajBilecik ze znakiem wodnym Do zaproszeń na ślub dołączane są czasem rymowane sugestie, mające uwolnić gości od problemu wyboru prezentu dla młodej pary: Pragnąc przełamać tradycje stare, by nie mieć, na przykład, żelazek parę i zaoszczędzić przemiłym gościom łamania głów nad pomysłów mnogością, powiadamiamy: Mile widzianym i bardzo wygodnym, będzie bilecik ze znakiem wodnym. Tyle słów, by powiedzieć to, co znany trener ujmował krótko: Kasa, Misiu, kasa. (Z)
|