|
Ręka Fatimy kojarzy się z tradycyjnym, arabskim lub izraelskim wzorem. Symbol ten występuje w wielu ozdobach i pamiątkach, znajduje się również w algierskim godle. To talizman mający chronić przed 'złym okiem'. Nazwa nawiązuje do córki proroka Mahometa, Fatimy-Zahry, odmiana izraelska zaś znana jest pod nazwą ręki Miriam, siostry Mojżesza i Aarona. Jest jednak jeszcze przynajmniej jedno znaczenie tego pojęcia: Ręka Fatimy to także zadziwiające miejsce na pustynnej sawannie, które stało się marzeniem wielu wspinaczy z całego świata. Tam właśnie udało nam się dotrzeć.  Nie było to łatwe. Nasza podróż, rozpoczęta w Krakowie, trwała trzy tygodnie. Korzystaliśmy z samolotu, promu, pociągu, autobusów, ciężarówek, a nawet wózka ciągniętego przez osła. Tak znaleźliśmy się w odległym zakątku Afryki Zachodniej, w samym centrum Mali, kilkanaście kilometrów od miasta Hombori u stóp upragnionych turni. Pięć wyrastających prosto z pustynnego Sahelu skał - pięć palców Fatimy - robi niesamowite wrażenie. U ich podnóża stoi kilka chatek ludu Peul - wioska Daari. Dookoła tylko płaski, piaszczysty teren, krajobraz iście księżycowy. Ludność wioski jest przyjaźnie nastawiona do turystów - ponoć dzięki hiszpańskiemu wspinaczowi Salvadorowi Campillo, który pojawił się tu ok. 20 lat temu, poślubił miejscową dziewczynę i na jakiś czas zamieszkał. Wyjeżdżając zostawił Malijczyków w przekonaniu, że wszyscy biali są wspinaczami.
Najwyższa z pięciu turni, Kaga Tondo, sięga 600 m. Chociaż tutejszy piaskowiec jest jednym z lepszych na świecie: twardy i lity, dla nas stał się miejscem głównie estetycznej przyjemności. Tylko dwójka z naszej ekipy wykorzystała wypożyczoną od gospodarza linę, reszta urządziła sobie piknik na przełęczy 'pod wiszącą skałą'. Przepiękne widoki, 40-stopniowy żar, krążące nad nami sępy i kręcący się w pobliżu Murzyn z pokaźną maczetą, który nie wiadomo skąd się tam wziął - wszystko to odcisnęło w naszej pamięci niezatarty ślad.
Wieczorem, podczas schodzenia, obserwowaliśmy góralki (zwierzęta wyglądem i rozmiarami przypominające kota domowego i, choć całkiem niepodobne do słoni, ponoć z nimi spokrewnione) oraz kozy pasące się na akacji. W stronę ulicy szliśmy z gromadą dzieciaków, niosących do wioski chrust, próbując nauczyć ich kilku słów po polsku. Jeszcze raz odwróciliśmy wzrok w stronę gór i 'czując potrzebę uwiecznienia zapadających w ciemność turni' ponownie nacisnęliśmy spusty migawek.
Tekst i zdjęcia: Elżbieta Wiejaczka Ceny Bilet lotniczy w obie strony (Kraków-Frankfurt-Jerez): ok. 430 zł Transport Jerez-Hombori: ok. 170 euro Wiza Mauretanii (1 miesiąc, 1 wjazd): ok. 20 euro Wiza Mali na 1 miesiąc: ok. 20 euro Nocleg: ok. 5 euro Posiłek: 1-5 euro |

|