Telling a joke, czyli Szkoci na wesoło
Poradnik profesora Bella nie tylko dla wyjeżdżających na WyspyDrodzy Czytelnicy! W moich poprzednich wykładach omówiliśmy zdradliwe pułapki życia w Wielkiej Brytanii, zasady „tekstowania”, czyli tworzenia SMS-ów (Short Test Messages), a także poznaliśmy podręczny zestaw angielskich przysłów ratunkowych dla panow i dla pań, pomocnych w sytuacjach towarzyskich, gdy nachodzi nas syndrom braku języka w gębie. Miejmy jednak świadomość, że to nie wszystko. Prawdziwy fluent speaker of English potrafi także rozładować każdą napiętą (lub zwyczajnie drętwą) sytuację, opowiadając zręcznie dowcip (telling a joke). I to właśnie będzie przedmiotem naszego dzisiejszego wykładu.
Zdecydowanie odradzam non-native speakerom posługiwanie się humorem angielskim. Dowcip powinien być nie tylko śmieszny, ale także zrozumiały dla słuchaczy. W przypadku humoru angielskiego mamy natomiast do czynienia z sytuacją, kiedy wszyscy domyślają się, że dowcip jest śmieszny, czasami się śmieją, niektórzy nawet wybuchają śmiechem w odpowiednim momencie, natomiast tylko nieliczna grupa ludzi myślących inaczej (wyspiarzy) rozumie, o co chodzi. Ważne jest bowiem to, by odgadnąć, kiedy w dowcipie zaistniała tak zwana pointa czyli punchline. Dlatego pominiemy w tym wykładzie dowcipy abstrakcyjne, często niezrozumiałe nawet dla opowiadającego, a skupimy się na dowcipach etnicznych. Te zaś w Anglii dotyczą przede wszystkim Szkotów i Irlandczyków. Potrzeba opowiedzenia dowcipu często może objawić się już w trakcie podróży na wyspę. Wprawdzie jakość usług tanich linii lotniczych nie nakłania nikogo do żartobliwego nastroju, ale jednak może się zdarzyć sytuacja, kiedy to obok nas zasiądzie w ciasnym fotelu airbusa równie skurczony pasażer, który wyda nam się sympatyczny i warto będzie z nim nieco pokonwersować, choćby nawet tylko dla wprawy. Na początek można opowiedzieć krótki dowcip o egzotycznej podróży pewnego Szkota: - Dokąd pan jedzie? – zapytał Szkota współpasażer. - W podróż poślubną – odpowiedział Szkot. - Ach, to wspaniale. A gdzie pańska żona? – zapytał współpasażer. - Żona już tam była – odpowiedział Szkot. Po angielsku brzmi to She has already been there. Inny Szkot zabrał swoją dziewczynę na przejażdżkę taksówką. Ta dziewczyna była tak piękna, że Szkot z trudem się powstrzymywał, by nie oderwać wzroku od taksometru. She was so beautiful he could hardly keep his eye on the meter. W czasach, kiedy w Szkocji nie było jeszcze licznych przedstawicieli taniej klasy remontowej rodem znad Wisły (czytaj: studentów na pracowitych wakacjach), pewien szkocki dżentelmen, dajmy na to o imieniu Donald, bo w Szkocji to częste imię, zabrał się do zdzierania tapet ze ścian swojego mieszkania. Nagle odwiedził go przyjaciel i zapytał: - Cóż to, Donaldzie? Remontujesz mieszkanie? - Nie - odpowiedział Donald. – Przeprowadzam się. No. I'm moving house.
To ciekawe. Podróżowałem wiele po Szkocji, która jest nadzwyczaj pięknym krajem. Poznałem wielu Szkotów i wcale nie odniosłem wrażenia, że są oni bardziej skąpi od Anglików. Jednak przydomek sknery przylgnął do nich tak mocno, że dał wręcz początek swoistej tradycji literackiej. Z oszczędności Szkotów żartują sobie nawet Amerykanie. - Czy wiecie, jak powstał Grand Canyon? - Szkot zgubił tam sześciopensówkę. A Scotsman lost there a sixpence. Pewien Szkot poczęstował raz Amerykanina wyborną whisky. Rzecz ciekawa, Szkoci popijają whisky na ciepło, bez lodu. Złośliwi Amerykanie, którzy wrzucają lód nawet do herbaty, twierdzą, że Szkoci w ten sposób oszczędzają prąd, który zużyłby zamrażalnik lodówki. Ale do rzeczy. Tak więc ów Szkot nalał Amerykaninowi nieco cennego płynu do maleńkiej szklaneczki i powiedział: - Spróbuj! To wspaniała szkocka, która ma już 18 lat! - Jak na swój wiek, to jest bardzo mała – odpowiedział Amerykanin. It’s very small for its age. Z kolei Anglicy wymyślili na temat Szkotów całą serię złośliwych zagadek.
- Dlaczego w Szkocji wiele kościołów ma owalne kształty? - Żeby nikt się nie mógł schować w kącie podczas zbierania na tacę. So nobody can hide in the comers during the collection. - Kiedy wiadomo, że zaczęło się lato? - Gdy Szkot wyrzuca na śmietnik choinkę. When a Scotsman throws his Christmas tree away. Anglicy, którzy są mistrzami filmów historycznych, upodobali sobie piękne szkockie krajobrazy na filmowe plenery. Jest jednak pewien problem. To pogoda – niesłychanie zmienna i często deszczowa. Jak mówi przysłowie: Chcesz przeżyć wszystkie pory roku? Wybierz się na jednodniową wycieczkę do Szkocji. Want to experience four seasons? Come to Scotland on a day trip! Pewna brytyjska ekipa filmowa udała się więc na zdjęcia w szkockie góry, zwane Highlands. Chcąc dobrze zaplanować zdjęcia, producent postanowił skorzystać z usług szkockiego jasnowidza. Tomorrow rain – powiedział jasnowidz, więc ekipa miała wolne, delektując się znakomitą whisky. Na drugi dzień, jasnowidz znowu się pojawił i zapowiedział: Tomorrow sunshine. Rzeczywiście, był to słoneczny dzień i ekipa nakręciła zaplanowane sceny. Wieczorem jasnowidz przyszedł i powiedział: Tomorrow rain. I lało jak z cebra. W kolejnym dniu: Tomorrow sunshine. Udane zdjęcia. Sytuacja powtarzała się przez dwa tygodnie i reżyser był bardzo zadowolony. Ale pewnego dnia jasnowidz nie pojawił się na planie. Producent natychmiast postanowił go odnaleźć i udał się do jego skromnej chaty. Co się stało? Dlaczego pan nie przyszedł do pracy? Potrzebujemy pana przepowiedni. - Sorry. Can’t do it. Radio broken – wyjaśnił Szkot. A zatem istnieją również dowody na to, że Szkoci potrafią się śmiać z samych wynalazców BBC, czyli Anglików. Być może mit o skąpstwie Szkotów wynika stąd, że to bardzo praktyczny naród. Ta praktyczność przeniknęła także do skarbnicy szkockich ludowych mądrości. Na dowód zacytujmy ciekawe szkockie porzekadło: No matter how much you applaud a jukebox, you have to put another coin in for an encore. Choćbyś nagrodził grającą szafę najgorętszymi brawami, to i tak, zanim zagra na bis, będziesz musiał wrzucić do niej kolejną monetę. I to jest bardzo dobra pointa na finał. W następnym wykładzie przeanalizujemy dowcipy irlandzkie. To be continued. Profesor W.G. Bell z Instytutu Języka Angielskiego Bell w Krakowie, www.bell.pl |