|
Ufff! Jest! Tytuł mgr przed nazwiskiem, dyplom w ręku, pewien etap życia pomyślnie zamknięty i? jakaś taka pustka w środku ? co dalej? Pojechałoby się gdzieś w dalekie kraje, odpocząć, zobaczyć striptiz po tajsku, czy pomaszerować przez peruwiańskie góry, ale na to pieniędzy nie ma. Pozostaje więc tylko tę pustkę, a zarazem i próżnię w portfelu, zapełnić pracą.
Satysfakcjonującą, dobrze płatną i najlepiej taką, w której wykorzystam umiejętności nabyte na studiach. Jednakże przeglądając oferty na portalach internetowych i brnąc przez zamieszczone w nich wymagania dostaję afrykańskiej gorączki. Na co komu politolodzy w czasach, kiedy każdy widz Faktów TVN czuje się politologiem? Istnieje jednak pewna pula ofert, gdzie jest szansa, iż moja 'nauka nie poszła w las'. Chociaż w sumie, czemu nie spróbować zawodu drwala? PR, HR, UMK, gdziekolwiek - tam głównie przeprowadzam bombardowania za pomocą rakiet CV i eskadr listów motywacyjnych, w których często wykazuję się tak pożądaną przez pracodawców kreatywnością, udowadniając, że jestem osobą odpowiedzialną, zdyscyplinowaną, pracowitą etc. Wykazuję, iż spokojnie można mi powierzyć każde zadanie, gdyż jeszcze nigdy nie usmażyłem mojego kota w piekarniku, a dla powiększenia zysków firmy jestem gotów oddać życie na szańcach wolnego rynku. Tworzę rozmaite konstelacje przyczynowo-skutkowe, mające potwierdzać to, że jestem idealnym kandydatem na dane stanowisko. Przy tym wszystkim myślami wracam na I rok studiów, kiedy to o mały włos nie wyleciałem z powodu egzaminu z socjologii. Sesyjną puszką Pandory była wtedy dla mnie książka profesora Piotra Sztompki. Udało mi się jednak wybrnąć z tej opresji - a może nie skorzystałem z szansy ucieczki? Ostatnio poszedłem na wykład tegoż właśnie profesora Sztompki pt. 'Przestrzeń międzyludzka'. Sam temat wykładu nie jest tutaj istotny - istotne jest natomiast to, iż człowiek, którego pięć lat temu chciałem podać do trybunału w Strasburgu za zbrodnie przeciwko studentowi, na tym wykładzie wlał we mnie całe wiadro pozytywnego myślenia. Wokół nas tyle się dzieje, orbitują różni ludzie, zachodzą ciągłe zmiany - wystarczy, że będę miał oczy szeroko otwarte, aktywnie działał, a z pewnością w moją 'przestrzeń międzyludzką' już nie długo wkroczy uśmiechnięty pracodawca z grubaśnym portfelem. Piotr 'Bunia' Rąpalski |