|
Przegląd mody studenckiej, czyli … Dyskotekówki, katechetki i dziewczyny Mansona
Każda studentka uważa, że jej styl jest jedyny i niepowtarzalny. Pobożne życzenia. Tendencje w modzie żaków są tak wyraźne, że łatwo do nich zaklasyfikować prawie każdego. Kogo bierzemy więc na pierwszy ogień? Te najbardziej charakterystyczne i uwielbiane przez męską część studenckiej masy. Dyskotekówki zwane nieelegancko lachonami, dżinami lub solarami. Tak jak ich ikona stylu — Doda. Wszystkiego mają za dużo: opalenizny, makijażu, odsłoniętego ciała (ach te brzuszki wylewające się z przyciasnych biodrówek). Noszą też zdecydowanie za wysokie, za cienkie i niemodne szpilki, najczęściej białe kozaczki lub różowe letnie klapeczki uroczo stukające o uczelniane korytarze. Cichutko jak myszki, tymi samymi korytarzami przemykają katechetki, przez niektórych zwane również typem ekumenicznym. W płaskich skórzanych oazowych sandałach, w babcinych spódnicach plączących się wokół kostek, bladych golfach lub (co za odwaga) w t-shirtach z krótkim (!) rękawem w beżowym lub innym bezpłciowym kolorze. W ten oto sposób manifestują swoje oddanie kobiecie, która na zawsze ukształtowała ich wyobrażenie o modzie — katechetce z podstawówki. Podstawówkowym fascynacjom ulegają też przedstawicielki kolejnego stylu — grunge. Każda z nas przechodziła okres buntu i chwilowe zauroczenie Kurtem Cobainem — to zrozumiałe i naturalne. Niektórym jednak nie przeszło. Nadal noszą glany, rozwleczone swetrzyska i rozczochrane włosy. Dziewczyny, Kurt nie żyje a wraz z nim pogrzebano grunge. Taki lajf. Także w ciężkich butach człapią zauroczone gotykiem DopierCoZbuntowane blade zjawy z długimi, dawno nie podcinanymi włosami (uwaga na rozdwojone końcówki) ubrane w czarne sukienki i także czarne bezkształtne bluzki. Czarno to widzę… Ale i tak najgorszym z możliwych stylów jest jego kompletny brak. Ten typ prezentuje 3/4 studiujących dziewcząt. Ich motto to „nie wyróżniaj się". Dlatego noszą kiepsko skrojone dżinsy lub rybaczki, buty w neutralnym kolorze, koszulki „nie patrz na mnie" najczęściej z dekoltem w serek i banalnym napisem w stylu „be yourself". Do tego sweterek lub dżinsowa kurtka i zestaw gotowy. To takie studenckie — pójść po linii najmniejszego oporu, także w modzie.
Monika Jurczyk
Ten adres e-mail jest ukrywany przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć
www.lookbook.pl
|