|
Autor: Zuzanna Gil
|
|
29.09.2006. |
Wakacje za kręgiem polarnym
Wydawałoby się, że student drugiego roku Elektroniki i Telekomunikacji AGH świata nie widzi poza komputerem i algorytmami. Nic bardziej błędnego. Na razie Mateusz Duliński (fotoreporter „SMS”) ugania się za światłem. Dla niego przejechał 4000 kilometrów w jedną stronę. Na Lofoty za kręgiem polarnym.
Sport Zanim zajął się fotografowaniem z sukcesami uprawiał tenis, żeglował, śmigał na nartach wzbudzając sensację nowatorskim stylem- funcarving (w kucki raz na jednej, raz na drugiej nodze), ścigał się na rowerze - freeride. Kiedy już zdobył uprawnienia instruktora narciarskiego, sternika jachtowego, opanował na pamięć trasy i hopy w Witkowicach, wziął się za fotografię.
Foto Najpierw stos fachowych książek, potem coraz lepsze aparaty. Do tego przez cały rok warsztaty fotograficzne w Dworku Białoprądnickim prowadzone przez artystę fotografika, zdobywcę wielu prestiżowych nagród i wyróżnień, Włodzimierza Płanetę. I w końcu ta wyprawa. Po światło. Plan był prosty. Samochód od taty, w bagażniku i pod nogami jedzenie na trzy tygodnie dla czterech osób, namioty, śpiwory, aparaty i rolki filmów. Kurs promem do Nyneshamn pod Sztokholmem, a potem prosto do celu. Na Lofoty. Na lodowiec.
Ekipa Kierownik wyprawy, Włodzimierz Płaneta i Mateusz długo kompletowali zespół. Choć wyprawa skalkulowana była po minimalnych kosztach (za trzy tygodnie 1 500 zł na głowę z promem, jedzeniem i benzyną) chętnych nie było. W końcu zdecydowały się Ewa Kozłowska i Aleksandra Mikuła. Ekipa została zmontowana.
Droga Po drodze zaliczają muzea i wystawy fotografii. Zatrzymują w kadrze skubiące trawę łosie i owce, zachwycają się architekturą. Typowe norweskie chaty z drewnianych bali pomalowane na czerwono, żółto czy niebiesko to wdzięczny obiekt do fotografowania. Śpią gdzie się da, gościnni Skandynawowie nie pobierają opłat za rozbicie namiotu. Można to zrobić wszędzie, byle było 100 m od posesji i żeby nie uległy zniszczeniu uprawy rolne. Ale im dalej na północ, tym mniej upraw. Krajobraz stepowieje, w końcu przekraczają krąg polarny. Jest czwarta nad ranem. Na liczniku 4000 km. Cel osiągają po 10 dniach jazdy.
Lodowiec Lofoty - piękno w całej okazałości. Słońce tu nie zachodzi. Więc tak wyglądają białe noce. Pstryk, pstryk. Leci kolejna rolka filmu. I o to właśnie chodzi, o to światło, dostępne 24h na dobę. Idealne do robienia zdjęć. Dla niego warto marznąć, moknąć, myć się w przydrożnych campingach. Codziennie, do znudzenia, jeść konserwy. Lodowiec. Wcale nie tak łatwo go podejść. Raz jest zielonkawy, a raz ma niebieską poświatę. Przeżycie nie mniej ekstremalne niż na hopach.
Plon
Po trzech tygodniach wracają do domu. Zaszywają się w domach, przeglądają i obrabiają zdjęcia, których każdy przywiózł prawie 3 tysiące. Wybierają najlepsze. Wernisaż fotograficzny Lofoty 2006 w Dworku Białoprądnickim w Krakowie planowany jest na 7 grudnia. A już teraz „SMS” prezentuje wybrane zdjęcia swojego fotografa.
Więcej o wyprawie: http://www.planetaw.com/wyprawy.htm
Lofoty - archipelag na Morzu Norweskim u północno-zachodnich wybrzeży Norwegii. Górzyste ukształtowanie powierzchni, silnie rozwinięta linia brzegowa. Zapierające dech w piersi krajobrazy. |