|
Dzień pierwszy (3 V)
O to próba bezpośredniej relacji z masowego zjawiska studenckiego zwanego rajdem polibudy! Wszystko zaczęło się (jak każda dobra historia) oczywiście na dworcu. Wśród okrzyków braci studenckiej udało się zlokalizować peron z którego miał odjechać pociąg rajdowy. Do tego trzeba było kilka razy przebiegać z peronu na peron, by ostatecznie zatrzymać się na peronie 3. Parę minut przed godziną 11.45 nastąpiły dantejskie sceny — wszyscy naraz chcieli wsiąść do podstawionego pociągu. Gdy już byli w środku ściśnięci jak sardynki pociąg ruszył. Wszelkie animozje i wrogość, które pojawiły się na początku minęły w mgnieniu oka i pociągiem zawładnęła zabawa! Niektórzy w dziwnych pozycjach i pod różnymi kątami zaczęli się integrować. Z doświadczenia wiemy, że znajomości zawarte w pociągu mogą przetrwać o wiele dłużej niż tylko czas podróży. Po czterech godzinach pociąg miał niekontrolowany postój w Żywcu. Okazało się że nie wszyscy potrafią się bawić w kontrolowany sposób, dwójkę agresywnych studentów musiała odprowadzić policja. Wydłużający się postój wśród ścisku ciał i duchocie zaczął wywoływać niekontrolowane spięcia i sprzeczki. Wtedy niektórzy postanowili wysiąść i dotrzeć do położonej niedaleko Milówki na własną rękę (w tym piszący te słowa). Pomogła w tym studencka zaradność. Teren w centrum Milówki zaroił się od namiotów i rozszalałych studentów. Na scenie już „rządzili” prowadzący. Pierwsze konkursy, pierwsze nagrody gwarantowane (wiadomo, piwo!), pierwsze koncerty. PKB mieszkańców zaczął gwałtownie rosnąć, a sklepy były pełne kolejek jak za „najlepszych” czasów PRL. Rozradowani sklepikarze cały czas rozkładali kolejne partie „towaru”. Brać studencka szalała do samego rana, większość imprezowo, a mniejszość zgodnie z duchem rajdu, czyli na turystycznych szlakach i w schronisku na Krawcowym Wierchu. Teren rajdu został szczelnie ogrodzony. Żaków nieustannie pilnowały patrole rajdowe, a przy bramach wejściowych każdy był sprawdzany i legitymowany. Dzień drugi (4 V) W drugim dniu rajdu rozpoczęły się konkursy sportowe i inne „szalone” zawody przygotowane przez organizatorów. O 10 rano nie było już miejsca na żaden konkurs. Wszyscy potworzyli drużyny i przystąpili do sportowej rywalizacji. O wszystkim będziemy Wam donosić w miarę możliwości i „sił”. Nasza relacja jest możliwa dzięki uprzejmości Gminnego Ośrodka Kultury. Do zobaczenia i przeczytania!! |