Jagiellońskie centrum językowe - Wakacyjne kursy językowe
 
Start arrow Kasia na walizkach arrow Błagam, smaruj!
 
 
Błagam, smaruj! Email
Oceny: / 9 KiepskiBardzo dobry 
Autor: Ola Sanocka   
15.03.2007.

Przyszła pora na spódniczki, bluzeczki i buciki — wersja czółenka. Przyszła pora na przyciemnione okulary, choć tak naprawdę zamiast cieszyć się pierwszym słońcem, wszystkie chcąc być super, mega, trendy, odgradzamy się od niego. Kupiłam więc okulary, pierwszą w tym sezonie parę czółenek. Założyłam spódniczkę i wybiegłam na miasto.

A na mieście solarium. Wszystkie jakby przyjechały wczoraj z Tunezji. Na kawie przyjaciółkowej rozżaliłam się nad bielością mą marną i od razu zostałam poinstruowana, gdzie jest najlepsze solarium, gdzie ceny są przystępne, a lampy nowe. Przewróciłam do góry oczami, ale próżność próżnością. W końcu też bym chciała wczoraj wrócić z Tunezji.

Wchodzimy. Najpierw one dwie, jako te bardziej obeznane w temacie. Potem ja, dla bezpieczeństwa nieco z tyłu.
— Ja poproszę łóżko nr 1 na 10…, a niech będzie 12 minut — powiedziała Gośka i nie czekając na instrukcje obsługującej nas dziewczyny, zamaszystym ruchem weszła do pierwszej kabiny.
Kaśka niewiele się namyślając zrobiła dokładnie to samo, tyle tylko, że udała się do kabiny nr 2. Zostałam sama na polu boju.
— A dla Pani? — zapytała uprzejmie pracująca w solarium dziewczyna.
— Dla mnie może to samo, co dla koleżanek — powiedziałam niepewnie.
— Hmhm, właściwie to jeśli chce Pani poczekać, to nie ma problemu, ale zostało nam jeszcze jedno wolne łóżko, tyle tylko, że to jest łóżko TURBO. Mogłaby Pani na pierwszy raz spróbować, powiedzmy 7 minut. Jeśli nie, to niestety musi Pani poczekać, aż zwolni się któreś z łóżek zajętych przez Pani koleżanki.
Czekać mi się nie chciało, więc nie od końca wiedząc na co się decyduję, zgodziłam się na opcję turbo.
Kiedyś byłam już w solarium i powiedzmy, że nie było najgorzej, więc po szybkim poinstruowaniu stwierdziłam, że sobie poradzę. Odleżałam swoje wyliczone 7 minut nucąc przy tym spokojną muzykę. Było ciepło i miło i nawet mi się spodobało.

Wróciłam do domu i nastąpił dramat. Usiadłam na krześle, by zdjąć buty i poczułam przeraźliwe pieczenie na łydkach, plecach, ramionach, WSZĘDZIE. Popatrzyłam na Niego błagalnym wzrokiem.
— Co się stało? — zapytał.
— Nic, muszę iść pod prysznic — odpowiedziałam i zniknęłam w łazience.
Kiedy wyszłam spod zimnego jak lód prysznica przeżyłam szok. Kiedyś oglądałam jeden z odcinków „Przyjaciół” w którym Ros wybiera się na solarium. Efekty solarium u Ros'a, to było NIC. On przynajmniej był brązowy, a ja? W lustrze zobaczyłam czerwoną skórę i… białka. Weszłam do pokoju. Położyłam się na kanapie.
— W kuchni w apteczce jest Panthenol. Błagam, smaruj!
Nic nie powiedział. Rzucił gazetę na podłogę i popędził do kuchni.
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
 
Top! Top!