|
Zawirowało mi w głowie od geometrycznych, pomarańczowych kształtów
Ona
On tak bardzo chciał się spotkać, a ja tak bardzo nie chciałam odmawiać… Pozostało mi tylko poszukanie miejsca, które byłoby blisko, i które przyjęłoby mnie i moją grypę - czyli zapewniłoby mi pewien komfort pomimo choroby. Generalnie miało być cicho, spokojnie i nie w żadnej przytłaczającej piwnicy. Wybór okazał się prostszy odkąd z mapy miasta zniknął mój ulubiony Razzy Dazzy Jazz Club. Jedynym problemem było pokonanie schodów - tych zewnętrznych i tych wewnętrznych.
Weszłam i powitał mnie przyjazny rytm muzyki lat 60-tych. Moja lewa ręka, jakby odruchowo, i bez porozumienia z resztą ciała, wzięła garść gazet ze stolika przy drzwiach. Przy barze nieco zawirowało mi w głowie od geometrycznych, pomarańczowych kształtów, które za każdym razem, kiedy tu przychodzę, o dziwo, działają na mnie uspokajająco. Zamówiłam latte w przekrzywionej szklance, ciasto na poprawę samopoczucia i poszłam na górę. Usadowiłam się na kanapie w przytulnej wnęce pod ścianą, zdjęłam buty, a pod głowę podłożyłam jedną z leżących poduszek. Skosztowałam latte i zjadłam mały kawałek z mega porcji ciasta czekoladowego... Obudził mnie dźwięk telefonu... - Halo - powiedziałam zaspanym głosem. - Gdzie jesteś? Czekam na Ciebie już ponad 30 minut - powiedział On. Rozejrzałam się dookoła. W pierwszej chwili nie do końca zdawałam sobie sprawę z tego, gdzie jestem. Moje buty leżały pod stolikiem, na kolanach miałam kilka babskich gazet. - Jestem w Spokoju, czekam na Ciebie - dodał po chwili. - W Spokoju? - zdziwiłam się, ale po chwili nieco oprzytomniałam. - Jak to w Spokoju? Przecież to ja jestem w Spokoju. - Kochana - powiedział łagodnym tonem - Spokój, Bracka 3-5, jestem tu, siedzę od pół godziny, a CIEBIE TU NIE MA. To „Ciebie tu nie ma” niemal mi przeliterował. - Jak to mnie nie ma? Jestem na górze, leżę na kanapie - odparłam zirytowana. - Na górze? - zdziwił się. - To tutaj mają górę? Aśka Wojciechowska On
Ależ się za Nią stęskniłem, dawno moje Platynowe Blond Cudo nie stanęło przede mną. Zadzwoniłem, zapytałem, miało być prosto, jasno, niedaleko, a ja łażę i łażę... Na Brackiej - powiedziała. Jestem na tej Brackiej, szukam tego Spokoju i nic, jedynie coś co wygląda jak hostel, może to to? Ale tu stromo, wysokie schody, wreszcie bar. Miło nawet, przyjemna muzyka, na ścianach jakieś figury geometryczne, jakbym się cofnął o 40 lat. Fajnie, kostka Rubika, dawno się tym nie bawiłem. Gdzie ona jest? Prawie już całość ułożyłem. No dobra, piwo zrobiło swoje, czas na podróż do WC.O kurczę, krasnal na umywalce, ciekawe co jeszcze mnie tu przywita? Czekam chwilę i dzwonię. Dość tego! Umawia się i potem pół godziny spóźnienia. Gdybym ja tak zrobił awantura sięgnęłaby Giewontu. Podniosła słuchawkę, jest sukces, ale jakby spała. - Cześć, gdzie jesteś? - zapytałem. Jestem w Spokoju, czekam na Ciebie od 30 minut - dodałem po chwili. - W Spokoju? - zdziwiła się. - Jak to w Spokoju? Przecież to ja jestem w Spokoju. - Kochana - powiedziałem. - Spokój, Bracka 3-5, jestem tu, siedzę od pół godziny, a Ciebie tu nie ma. - Jak to mnie nie ma? Jestem na górze, leżę na kanapie - prawie krzyknęła z oburzeniem. - Na górze? Na jakiej górze? - zgłupiałem. Bartosz Kurek Spokój, ul. Bracka 3-5, Kraków  Zdjęcie: Jakub Rudnicki (qbaphotos.com) Cennik Kawy: 5-8 zł Herbata: 4 zł Piwo: 4,50-6 zł Ciasto: 5 zł Gorąca czekolada: 6 zł Drinki: od 6 zł
Plusy + nie w piwnicy!!! + gry (warcaby, kości, kostka Rubika!!!) + książki i gazety + kanapy Minusy - samoobsługa - czasem muzyka współczesna, która zupełnie nie pasuje do charakteru knajpy - brak porządnej karty, karta drinków w ogóle nie istnieje  Zdjęcie: Jakub Rudnicki (qbaphotos.com) |