Socrates w Finlandii A tak chciałam do Wilna! I znalazłam się w Turku (Finlandia), gdzie ponoć białe niedźwiedzie chodzą po ulicach. Niedźwiedzia (niestety) nie spotkałam, a coś białego, czyli śnieg, było tylko dwa tygodnie.  Kiedy zobaczyłam elektroniczny zszywacz popłakałam się. Już dłużej nie wytrzymam tej cywilizacji! Na szczęście wieczorem koleżanki wyciągnęły mnie do sauny, a później wspólnie gotowałyśmy pastę, bo najtańsza Uczelnia Wyobraźcie sobie polską uczelnię z życzliwymi paniami w dziekanacie, biblioteką z książkami w każdym języku (i wszystkie do wypożyczenia, a nie za szybką), wykładowców, z którymi można się na zajęciach pokłócić (a ocena na egzaminie nadal zależy od tego, co umiesz) i wszystko to ubrane w idealny, bezawaryjny system komputerowy. Ludzie Dzielnie walczyłam ze stereotypami udowadniając Finom, że nie są zamknięci. Chętnie pomagają. Prawie wszyscy mówią po angielsku. No i ten uśmiech...! Aha, na jedno trzeba uważać: nigdy nie mów, że Salmiakki są niedobre (to takie tradycyjne, fińskie czarne żelki anyżowe — okropne, ale wódka o takim smaku jest pyszna). Miejsce Las. Jezioro. Las. Las. Las. Jezioro. Czerwony domek. Las. Jezioro. I niebo jest bardzo nisko. Przepiękne chmury, roziskrzone zachodem słońca. W sklepach gotowe produkty i czekolada Fazer. Ulice w mieście prawie bez ludzi, szczególnie w niedzielę. Najbliższy zapach piekarni dochodzi zza rosyjskiej granicy. Ciemno. Na szczęście jest sauna.  Joanna Gloc, studentka dziennikarstwa UJ (druga od lewej), jesienny semestr spędziła na stypendium w ramach programu Socrates-Erasmus na uniwersytecie w Turku (Finlandia). Obok przyjaciele z Finlandii. Impreza i... impreza Najlepszych przyjaciół poznałam w ciągu jednego miesiąca na kursie języka fińskiego w Jyväskylä. Było tak: próba nauki czegokolwiek, lunch, kolejna próba, impreza i... impreza. A później rozjechaliśmy się po całej Finlandii i wtedy się zaczęło: wspólna wycieczka do Rosji (i jazda pociągiem za łapówkę), przygody w Tallinie i Sztokholmie. A że Polak potrafi (i Czech, i Włoch, i cała reszta), to troszkę kombinując, starczyło pieniędzy na wszystko. Powrót No dobra — tęskniłam. Nawet za polskim bałaganem i za tym, że nikogo nie dziwi, gdy przechodzę na czerwonym świetle. I tylko powrót mnie troszkę rozczarował, bo ja się zmieniłam, a moi znajomi i rodzina — nie aż tak, jak oczekiwałam. Brakuje mi przyjaciół, których kiedyś odwiedzę we Włoszech, Czechach, Irlandii, Hiszpanii. I wtedy jem czarne Salmiakki, zachowane na czarną godzinę.
Kasa stypendium: 350 euro miesięcznie mieszkanie: 250 euro (w tym darmowa sauna! ale pranie płatne telefonem — 3,50 euro) chleb: 2,50 euro lunch w studenckiej kafeterii: 2,35 euro (i to szwedzki stół) ceny podobne jak w Polsce — tylko przy kwocie inna waluta... praca: dużo ofert, ale konieczny fiński w stopniu podstawowym Studia
Semestr trwa od września do Świąt Dwie sesje w semestrze, ale egzaminy wplecione w zajęcia Dużo przedmiotów po angielsku, do wyboru |