| |
|
|
Studencka bitwa o Anglię |
|
|
Autor: Katarzyna Łukasik
|
|
26.09.2006. |
Z pracownikiem jest jak z wódką — made in Poland jest najlepszy.
Blackpool Miejscowość wypoczynkowa położona nad samym morzem. Anglika kusi piaszczystą plażą, klubami nocnymi i błyszczącymi neonami kasyn, Polaka — ofertami sezonowej pracy.
 Niezależnie od utargu Ania i Mateusz dostają na rękę po 2,5 funta za godzinę Fot. Katarzyna Łukasik Sunglasses, beautiful sunglasses!!! Ania i Mateusz, studenci prawa, sprzedają na stoisku u Turka okulary przeciwsłoneczne, czapeczki, pączki, hulajnogi i inne akcesoria. Ceny są elastyczne i dostosowywane do potrzeb rynku. - Na wstępie dostaliśmy instrukcję, że parasole mają podrożeć o kilka funtów, jak tylko niebo się zachmurzy. Myśleliśmy, że to żart. Z kolei w miarę poprawy warunków meteorologicznych sukcesywnie pną się w górę ceny okularów przeciwsłonecznych. Niezależnie od dziennego utargu, Ania i Mateusz dostają na rękę po 2,5 funta za godzinę. Mało, ale za to bez kontraktu, bez okresu próbnego.
O jedną „setkę” za daleko Karolina - studentka psychologii i Kuba - student elektrotechniki w weekendy wyrabiają średnio 30 godzin jako barmani. - Warunki nie należą do najłatwiejszych, oślepiające barowe żarówki, hałas i problemy z komunikacją. Nawet Anglikom ciężko czasem zrozumieć bełkot pijanych rodaków - opowiada Kuba. Poza tym niemoralne propozycje są na porządku dziennym, zdarzają się też nieprzyjemne incydenty, jeśli klient wypije o jednego drinka za dużo. Ale rekompensatą za niekomfortowe warunki pracy są napiwki. - Przez cały weekend można uzbierać nawet do 150 funtów. To więcej niż większość zarabia w ciągu 5 dni roboczych. Do tego dochodzi stała stawka 4.90 funta na godzinę, co przy 60 godzinach pracy w tygodniu daje prawie 300 funtów.
Z pracownikiem jak z wódką W kuchni „fast foodu” należącego do międzynarodowej korporacji dominuje polski język. Dan, główny menedżer lokalu, przyznaje, że silna polska reprezentacja w kuchni nie jest sprawą przypadkową. - Z pracownikiem jest jak z wódką - made in Poland jest najlepszy. Do obowiązków Pawła, zeszłorocznego absolwenta AE, należy wkładanie do oleju frytek, skrzydełek i krążków cebulowych oraz uzupełnianie zapasów mięsa na hamburgery. Zarabia 4.35 funta na godzinę. - Niedługo awansuję na robienie kanapek - śmieje się Paweł.
Laptop, Japonia, ślub Każdy dzień szczelnie wypełniony i każdy podobny do poprzedniego. Praca, wyprawy do Tesco lub Ice Landu, gdzie można nabyć kilogram paluszków rybnych za 1,5 funta i puszkę fasoli za 30 centów. I kolejny stały punkt codziennego harmonogramu - biblioteka i godzina korzystania z internetu za darmo. Przy sąsiednich stanowiskach same polskie twarze. Wszyscy przyjechali w tym samym celu - po funty. Ale pytani o to, na co przeznaczą zarobione w pocie czoła pieniądze, udzielają bardzo różnych odpowiedzi: na laptopa, wycieczkę do Japonii, utrzymanie na studiach, ślub i wesele… Pobyt w Blackpool wiele ich nauczył - szacunku dla pracy i pieniędzy, tego, że czasem bywa ciężko.
Ceny Mieszkanie: od 10-15 funtów tygodniowo za miejsce w nieumeblowanym pokoju, do ok. 50-60 za łóżko w jednopokojowym mieszkaniu dla 2 osób z kuchnią i łazienką. Wyżywienie: ok. 15 funtów tygodniowo (zakupy w Tesco, IceLandzie lub Lidlu).
Londyn Przez lata Londyn był miejscem do którego przyjeżdżałem na wakacje do rodziny. Teraz latem tu pracuję, co więcej, robię dokładnie to, co lubię.
 Paweł w swoim żywiole.. Zaczęło się od przypadkowego spotkania ze Zbyszkiem Majewskim, trenerem drużyny koszykarskiej London United grającej w BBL, brytyjskiej ekstraklasie. Wiele rozmawialiśmy o koszykówce, która od najmłodszych lat była moją pasją. Zachęcił mnie do zrobienia kursu trenerskiego, a gdy zdobyłem uprawnienia zaproponował pracę. London United organizował koszykarskie campy „Future Stars”, na których nauczycielami mieli być gracze klubu oraz, ku mojemu zdziwieniu, właśnie ja. Całą akcję sponsorował jeden ze sportowych funduszy dziecięcych, wobec czego dla młodzieży treningi były darmowe. Dzieciaki różnych kultur i kolorów, niektóre sympatyczne, niektóre zaczepne, inne nieśmiałe, wszystkie jednak miały wspólną cechę — niesforność! Żeby skupić ich uwagę najpierw dawaliśmy im nieco wyszaleć się z piłkami, po czym pokazywaliśmy im to, czego sami nie umieli — kilka trików, zagrań… Było to dla nich coś innego niż zwykła lekcja wf.
 .. i ze swoimi uczniami Z dnia na dzień stawali się lepsi i, tak naprawdę, odkrywali koszykówkę w kraju opanowanym przez futbol, rugby i krykieta… Muszę przyznać, że po tygodniu (każdy camp trwa tydzień) z niektórymi z dzieciaków aż smutno było się rozstawać, tyle serca i wysiłku wkładali w każdy trening. Praca na campach jest bardziej zabawą i przyjemnością niż wysiłkiem. W tym roku prowadziłem ich osiem i był to mój kolejny rok sezonowej współpracy z London United, w kraju w którym wielki sport rodzi się na małych boiskach.
12,5 funta na godzinę Paweł na campach pracował od 4 do 6 godzin dziennie, przez 5 dni w tygodniu. Zarabiał 12,5 funta na godzinę. Na pół etatu dorabiał 150 funtów tygodniowo w polskim sklepie Parade Delicatessen. Koszty utrzymania: gdyby nie mieszkanie u rodziny musiałby wydawać około 450 funtów miesięcznie. |
|
|
|
|
Statystyki od 10.2006
|
|
Wizyt: 4987976
|
|
|