| |
|
|
Sen na Jawie |
|
|
Autor: Michał Strzelczyk
|
|
25.01.2007. |
 właściciel Jawy, student architektury, fan analogowej fotografii (fot. Kasia Gucik) Studenckie pasje
Na podłodze przy ścianie rozłożona mata, a na niej skrupulatnie przygotowane części. Wkrótce w garażowym zaciszu rozpocznie się montaż legendarnego czeskiego motocykla Jawa 250 cm3 z 1958 roku. Właścicielem reliktu, który podbijał polskie szosy w okresie PRL-u jest Arek z Tarnowa, student III roku architektury na Politechnice Krakowskiej, pasjonat starych motorów, fan analogowej fotografii. — Jawkę kupiłem za pośrednictwem internetu we wrześniu tego roku. Przeleżała nietknięta w częściach parę dobrych lat… Została rozmontowana jeszcze w latach 80-tych, może też dotknął ją kryzys… Po chwili właściciel zakłada okulary ochronne, a garaż wypełniają iskry i piski wydobywające się spod szlifierki. Ramę, błotniki, bak i wszystkie pozostałe elementy trzeba oczyścić i przygotować do nadania oryginalnego seryjnego purpurowo-bordowego koloru. — Czeka mnie parę miesięcy pracy, ale to wielka frajda i przyjemność. Pasję majsterkowania ma we krwi, genetyczne uwarunkowania: dziadek chemik, mama fryzjerka z artystycznym polotem, ojciec inżynier po Politechnice, a zamiłowanie do motorów przyszło wraz z fascynacją filmami drogi — zwłaszcza kultowym obrazem Dennisa Hoppera „Easy Rider”. — Niestety nie wszystkie części przeszły próbę czasu, tak że będę musiał być aktywny na Allegro. Parę aukcji i na wiosnę Jawa ponownie wróci na polskie drogi. W sumie pewnie niewiele zmieniły się od jej ostatniego rajdu…
 Części rozłożone na macie oczekują na montaż (fot. Autor) Urząd = Problem
— Remont samej maszyny to nie problem, dochodzą jeszcze trudności związane z biurokracją, aby motocykl mógł zostać zarejestrowany – twierdzi Arek. — W Polsce wizyta w urzędzie komunikacji to koszty, czas spędzony w kolejkach, bieganina z pokoju do pokoju, i arcyuprzejme rozmowy z paniami. Okaże się, że i tak następnego dnia musisz donieść zaświadczenie, które możesz zdobyć, ale dopiero za 3 dni… Fantastyczna praca, 8 godzin siedzisz i odprawiasz petentów z kwitkiem… Motocykl, a zwłaszcza wskrzeszany po latach, musi przejść szereg testów i badań, aby spełniał normy i mógł zostać wpisany do rejestru pojazdów poruszających się po naszych drogach. Oczywiście przy założeniu, że mamy już prawo jazdy odpowiedniej kategorii… Aha, po zmontowaniu konieczny jest kontakt z rzeczoznawcą — dodaje z sarkazmem. — Ale to nie wszystko… Dochodzi jeszcze ubezpieczenie oraz przyzwoity strój w którym można się na takim motorze zaprezentować, czyli skórzana kurtka i kask. Chyba że wpiszę się w klimat epoki i zakupię na głowę popularnego niegdyś „orzeszka”, a na oczy okulary używane przez lotników — śmieje się Arek. „Orzeszek” — zbudowany z twardej skorupy i skórzanej reszty stał się znakiem rozpoznawczym polskich motocyklistów. — Taki okaz bez problemu można nabyć w Krakowie na Kazimierzu lub pod Halą Targową. Najlepiej wstać wcześnie w niedzielę, a bazarowe retro- rarytasy na pewno nas nie ominą.
 Licznik prędkości do Jawy z całkiem niewielkim przebiegiem Automobiliści, motomaniacy
Wbrew pozorom, mimo trudności formalnych, w Polsce mnóstwo osób posiada stare motocykle retro, jest to jednak rynek uważany za niszowy. Większość amatorów starej motoryzacji samodzielnie odnawia motocykle przywracając im dawny blask. Wiele perełek jednak nadal zalega w garażach, szopach, nierzadko, jak opisywana Jawa, w częściach. Pasjonaci zakładają fankluby określonych marek, wspólnie jeżdżą na zloty motocyklowe, uczestniczą w rekonstrukcjach historycznych (np. posiadacze niemieckich motorów BMW z wózkiem bocznym, używanych przez Wehrmacht). Prężnie działa rynek wymiany i sprzedaży części. W większych miastach organizuje się giełdy, które są okazją nie tylko do uzupełnienia braków sprzętowych, ale także do spotkań towarzyskich, prezentacji maszyn szerszej publice. W Internecie istnieje mnóstwo witryn poświęconych tematyce starych motocykli, uczestnicy forów wymieniają informacje oraz porady na wszelkie związane z tym hobby tematy. Arek nie myśli jeszcze o stałej pracy, stara się nie brać udziału w wyścigu szczurów, żyje jak prawdziwy student, dzięki czemu ma czas, by rozwijać swoje pasje, spotykać się z przyjaciółmi. Cieszy się każdym dniem i realizuje swoje marzenia. — Gdy skończę montaż, zdam egzaminy w letniej sesji, to być może ruszę w trasę, na polskie wybrzeże.
 Plakat reklamowy popularnej czechosłowackiej Jawy 250 z lat 50tych Fotostory
Arek poświęca wolny czas także na inną pasję. Interesuje się fotografią analogową. Nie tylko robi zdjęcia, ale również sam je wywołuje. — Zaraz na początku studiów obszedłem kilka krakowskich komisów fotograficznych i sklepów branżowych. Przepracowałem całe wakacje w księgarni aby zdobyć fundusze na potrzebny sprzęt. Aparaty, lampy, odczynniki, powiększalnik, klisze, filtry, kuwety, pokrowce… sporo tego — opowiada z uśmiechem Arek. Ciągle stara się ulepszać i powiększać zasoby swojego domowego laboratorium fotograficznego. Kupuje stare aparaty, utrzymuje kontakty z antykwarystami, poszerza wiedzę na temat tajników fotografii. Być może kiedyś sam otworzy swój własny zakład fotograficzny, wszak zadebiutował już jako fotograf weselny. — W każdym razie, jak wyremontuję Jawę, będzie ona doskonałym obiektem do fotografowania — dodaje właściciel, po czym zakłada okulary ochronne i w strugach iskier czyści kolejne części motoru… Michał Strzelczyk
 Z prawej inż. František Janeček założyciel JAWY, obok angielscy żużlowcy Jawa — historia pewnej marki…
Jawa — ceniona marka motocyklowa, powstała w 1929 roku, znalazła się w gronie najbardziej znanych, dzięki swojemu twórcy inż. Franciszkowi Janečkowi. Ten wszechstronnie utalentowany inżynier i właściciel wytwórni „Zbrojovka Ing. F. Janeček, Praha-Nusle II”, podjął szereg intratnych i dalekowzrocznych decyzji, które nadały marce renomę i zapewniły powodzenie na wiele lat, aż po dzień dzisiejszy. Z myślą o tworzeniu własnych motocykli, pod koniec 1929 roku, podpisał umowę licencyjną ze znanym niemieckim producentem Wanderem (tłum. wędrowiec). Tak właśnie powstały podwaliny firmy Janečka i Wanderera. Nazwę, jak nietrudno się domyślić, utworzono z pierwszych dwu liter obydwu udziałowców: JAWA. Później znak czeskiego inżyniera sygnował zróżnicowane konstrukcyjnie motocykle: z czterosuwowymi jednostkami napędowymi, z wózkiem bocznym, sportowe, wyczynowe, żużlowe. Cała ciekawa i wyrafinowana produkcja doprowadziła do tego, że Jawa stała się w 1933 roku najpopularniejszym producentem motocykli w Czechosłowacji. Pierwszym Jawom nadano barwy będące w późniejszych latach wizytówką wytwórni, był to kolor czerwony na całej lakierowanej powierzchni, uzupełniony żółtymi dodatkami. Lata powojenne przyniosły nacjonalizację firmy w 1945 roku. Nie przeszkodziło to we wprowadzeniu do produkcji nowych, udanych modeli motocykli z silnikami dwusuwowymi, o pojemności 250 cm3 i 350 cm3 (dwucylindrowy). I tak w 1946 rozpoczęto produkcję najpopularniejszego modelu Jawa 250 Perak. Rok 1949 przyniósł połączenie dwóch największych czechosłowackich producentów motocykli, powstała firma Jawa-ČZ. W 1966 roku rozpoczęto pod marką Jawa wytwarzanie motocykli żużlowych ESO. W 1993 roku, w następstwie przekształceń własnościowych, 51% udziałów w wytwórni ČZ wykupiła japońska Cagiva. Motocykle i motorowery pod marką Jawa wytwarzane są w dalszym ciągu. Marka ta, to nie tylko seryjne motocykle codziennego użytku, jak zwykliśmy się do nich odnosić, ale także maszyny sportowe. Dość powiedzieć, że czechosłowackie motocykle niemal od początku swojego istnienia zajmowały najwyższe miejsca w różnych zawodach. Poza kilkudziesięcioma zwycięstwami w sześciodniówkach, rajdach obserwowanych o światowym zasięgu, tytułami mistrzowskimi w wyścigach szosowych, silniki Jawy przez wiele lat z powodzeniem zasilały motocykle żużlowe. Nawet dzisiaj większość żużlowców polskiej ligi, uchodzącej za najlepszą na świecie, jeździ na silnikach bądź maszynach marki Jawa. |
|
|
|
|
|