Kto nie był w typowej francuskiej wiosce, nie rozmawiał z tamtejszymi wieśniakami o ich codziennym życiu, nie poznał istoty charakteru Francuzów. Ale prawdziwa Francja to również wielokulturowa wspólnota studentów. Taka jak w zdominowanym przez żaków Montpellier.
Miasto cztery razy mniejsze od Krakowa ma porównywalną liczbę studentów. Co charakterystyczne, bardzo wielu z nich pochodzi z innych krajów świata. Europejczycy najczęściej przyjeżdżają tu w ramach programu wymiany studenckiej Socrates/Erasmus. I może dlatego, że są tak liczni i przybywają studiować najczęściej na pół roku - integrują się raczej między sobą, mniej z Francuzami.
Studencka codzienność
Nauka nie nastręcza wielu trudności. Każdy student przyjeżdżający w ramach Socratesa jest zobowiązany do zaliczenia przynajmniej dwóch przedmiotów, koniecznie w formie ustnej. Poza tym ma czas na wycieczki, poznawanie kraju, ludzi i na pracę.
Z pracą jest najgorzej. Dwa miesiące wyczekiwania na wizę pozwalającą pracować do 20 godzin w tygodniu i zostaje raptem trzy, cztery miesiące z półrocznego stypendium. Opieka nad dziećmi, praca w restauracji czy barze za 3 do 8 euro na godzinę, nie jest na miarę marzeń.
Dużym plusem studiowania we Francji jest dopłata do miejsca zamieszkania - czy to jest akademik, czy pokój w domu. Dzięki niej akademik w rzeczywistości kosztuje miesięcznie około 80 euro. A za 300 euro (stypendium wynosi 150-300 euro) można przeżyć cały miesiąc, chociaż te pieniądze nie pozwalają na ekstrawagancje.
Prawo do orgazmu
Zaskoczeniem dla Polaków jest zaangażowanie Francuzów w życie społeczne: manifestacje (m.in. antywojenne), wolontariat (opieka nad upośledzonymi, renowacja zabytków, pomoc osobom starszym), różnego rodzaju inicjatywy. Buntują się, kiedy dyrektorzy miasteczka studenckiego zabraniają odwiedzin z zewnątrz po godzinie 22 żądając prawa do orgazmu.
Organizują z wykładowcami spotkania, konferencje, narady wychodząc z założenia, że najważniejsze jest wykorzystanie wiedzy w praktyce.
Kulturalne douczanie
Polscy studenci poprzez różne imprezy pokazują to, co najciekawsze w naszej kulturze. Organizują polskie "stoliki" w ramach Dni Kultur Narodowych, promują tradycyjne jedzenie, muzykę, spotykają się na biesiadach. Dzięki temu coraz mniej jest takich Francuzów, jak profesor jednej z uczelni, którzy myślą o Polsce w kategoriach lat 80.
Pora wracać
Można by pisać długo o wycieczkach autostopem do Carcassonne, Barcelony, kursie nowoczesnego jazzu, dostępności sportów, burzliwych dyskusjach z wykładowcami podczas zajęć, barach czynnych jedynie do północy. Ale najlepiej samemu tego zakosztować…
Koszty
Za 300 euro można przeżyć miesiąc. Obiad w restauracji studenckiej kosztuje 2,5 euro. Taniej wychodzi samodzielne gotowanie (warzywa można kupić w podobnej cenie jak w Polsce, trochę droższe jest mięso i chleb, bagietka kosztuje 80 centów).
Kasa Kingi
Stypendium: zaledwie 300 euro na cały semestr i to dopiero po powrocie do Krakowa. Kinga najpierw sama załatwiła sobie miejsce na francuskiej uczelni, a po powocie do Krakowa otrzymała częściową refundację.
Praca: za opiekę nad dwiema dziewczynkami w wieku szkolnym dostawała 48 euro tygodniowo (praca 3 razy w tygodniu po 4 godziny).