Jagiellońskie centrum językowe - Wakacyjne kursy językowe
 
Start arrow Kasia na walizkach arrow Pan pijak
 
 
Pan pijak Email
Oceny: / 12 KiepskiBardzo dobry 
Autor: Ola Sanocka   
21.12.2006.

Naszym najbliższym sąsiadem, ściana w ścianę, jest bliżej nieznany pan pijak. Pan pijak wychodzi ze swego mieszkania tylko za potrzebą. Za pierwszą potrzebą do toalety, która jest na korytarzu, za drugą potrzebą do najbliższego sklepu monopolowego. Pan pijak nie robi typowych pijackich burd, nie awanturuje się, czasem tylko zaprosi znajomego i tak razem w domowym zaciszu piją.
W nocy z 13 na 14 grudnia obudziło mnie straszne zawodzenie. Popatrzyłam na Niego. Nic. Dotknęłam jego ramienia. Śpi jak zabity. Nagle bardziej wyraźnie usłyszałam trochę bełkotliwy śpiew:
… nieeeee rzucim zieeemi skąd nasz róóóód, nie damy pogrześć moooooowy, polskim my naród, polski luuuuud…..
Głosy były co najmniej dwa, a to mogło oznaczać, że pan pijak ze znajomym świętują. Nie wiem tylko czy świętowali wprowadzenie stanu wojennego, czy to, że tamto już nie powróci, czy może fakt, że dzisiejsze państwo daje im pieniądze na chorobę społeczną, jaką jest alkoholizm i pozwala w spokoju pić.
Gorzej z moim spokojem, który przy każdej okazji jest naruszany, bo nasze lóżko od łóżka pana pijaka dzieli cienka ściana. Nic z tym fantem nie da się zrobić, no chyba że będę spać w wannie. Mieszkanie jest zbyt małe by podejmować jakąkolwiek próbę przemeblowania. On się sprawą zupełnie nie przejmuje, bo mu odgłosy nie przeszkadzają. Mi przeszkadzają, gdyż najmniejszy nawet szmer powoduje wybudzenie.

Jednak muszę przyznać, że te nocne przygody mają swój urok, a przede wszystkim dalszy ciąg. Mają jednak rzadko, gdyż tylko wtedy, gdy pan pijak nieco wytrzeźwieje i uda się za potrzebą. I właśnie dziś rano spotkałam go na korytarzu.
- Pani wybaczy – zaczął nieco łamiącym się głosem. – Pani wybaczy, ale ja chciałem bardzo Panią przeprosić.
- Ale za co? – zdziwiłam się.
- Pani wybaczy, ale Pani musi wiedzieć, że ja jestem alkoholikiem i nic na to poradzić się nie da. Ja tylko chciałem przeprosić, ale to bardzo przeprosić i Panią i męża…. Pani widzi, ja jestem teraz trochę wcięty, ale ja wiem, co mówię. A i na przyszłość też przepraszam.
- Nic się nie stało – odpowiedziałam.
- Pani powtórzy mężowi, że przepraszam, a teraz przepraszam, bo do sklepu się spieszę.
- Dobrze, powtórzę – obiecałam.

Jak tylko mąż-nie-mąż wrócił do domu, powtórzyłam mu całe zajście na schodach. Przeprosiny zostały przyjęte, choć nie do końca wiadomo za co. Ostatnie odgłosy słychać było właśnie w rocznicę wprowadzenia stanu wojennego, wiec może te przeprosiny to za to nocne śpiewanie? A może tak ogólnie za trzaskanie drzwiami przy każdej wizycie w toalecie? Czy może za niedawne zalanie korytarza, bo odkręcił wodę w łazience i tak się lała, dopóki któryś z sąsiadów nie podniósł alarmu na całą kamienicę? Tego już nie rozstrzygnęłam. Pan pijak nieco bowiem się spieszył. Może chciał być pierwszym klientem w monopolowym? W końcu, kiedy wychodził z budynku, nie było nawet 8.00.
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
 
Top! Top!