|
List do SMS nr7 (grudzień)
Dlaczego nie piszecie o polityce? - zapytał jeden z czytelników. Najchętniej odpowiedziałbym jak poeta Leopold Staff: - Bo od polityki to ja mam Piłsudskiego. Niestety, my nie mamy Dziadka, a to co mamy jest ciekawym tematem, ale dla lekarzy. Wirus kłótliwości i podejrzliwoćci, który zaatakował układ trzymający władzę, wymaga medycznego rozpoznania. Jest groźny, bo niszczy przyjaźnie, zabija poczucie humoru i osłabia państwo. Chory staje się nieufny, ma trudności z odróżnieniem wrogów od sojuszników i zawiera alianse z podejrzanymi osobnikami.
Ofiarom wirusa trzeba zapewnić wszechstronną opiekę pamiętając, że chory - jak mawiali starożytni - jest rzeczą świętą. Można im przypomnieć prezydenta Abrahama Lincolna, który mówił, że wielcy politycy są od tego, by wzmacniać w ludziach lepszą stronę ich natury. Niestety, mogą być kłopoty z kuracją, bo zaczyna brakować lekarzy. W tym numerze piszemy o studentach i absolwentach medycyny, którzy swoją przyszłość widzą na Zachodzie. Wolą jechać tam, gdzie godnie płacą, a ludzie z wyrokami rządzą co najwyýej w swojej celi, a nie w ministerialnych gabinetach.
Ten exodus absolwentów więcej mówi o polityce, niż tysiące artykułów. Leszek Rafalski
|