Jagiellońskie centrum językowe - Wakacyjne kursy językowe
 
Start arrow Kasia na walizkach arrow Ciepłolubna
 
 
Ciepłolubna Email
Oceny: / 2 KiepskiBardzo dobry 
Autor: Ola Sanocka   
31.10.2006.

Zaczyna być tak zimno, że przestaje mi się chcieć. Przewidywania są takie,
że pod koniec tygodnia ma padać śnieg, a ja jestem ciepłolubna. Wczoraj, jak
tylko usłyszałam te pogodowe zapowiedzi, nałożyłam na siebie dodatkową parę skarpet i otuliłam się kocem. On popatrzył na mnie i po chwili przyszedł z kubkiem gorącej, malinowej herbaty.
- Mam coś dla ciebie - powiedział tajemniczo

- Naprawdę? - zdziwiłam się na poważnie, bo to ani żadnej rocznicy nie ma, ani imienin, urodzin, do Mikołaja i Gwiazdki jeszcze trochę.
- To miał być precent na Mikołaja, ale dam ci go dzisiaj.
- Nie musisz... - powiedziałam bardziej dla kurtuazji, bo przecież gdyby mi
tego prezentu nie dał dziś, to jutro rozpoczęłabym przeszukiwanie mieszkania.

- Zamknij oczy - poprosił - nie możesz widzieć, gdzie jest moja prezentowa
kryjówka.

Zamknęłam oczy i rozczapierzyłam palce.

- Nie oszukuj, bo nie dostaniesz! - zagroził i otworzył szafę. Wyciągnął z
niej czarny szalik i czapkę. Szalik zawiązał mi na oczy, a na twarz nasunął
czapkę. - Dla pewności przykryję cię jeszcze kocem, ale jeśli tylko się
poruszysz, nici z niespodzianki, ok?
- Ok, no ok - zgodziłam się.

Zaczął chodzić po pokoju. Otworzył jakąś szafkę, potem drzwi wejściowe i chyba lodówkę. Wszedł do łazienki, a przynajmniej tak mi sie wydawało.
Zgasił lub zapalił światło, znowu otworzył wejściowe drzwi, bo znowu
poczułam powiew zimnego powietrza. Wrócił na kanapę i oznajmił, że mogę już wygrzebać się spod koca. Na stole czekał na mnie dość duży pakunek. Popatrzyłam na niego ze zdziwieniem i szybko rozpoczęłam zrywanie szarego
papieru.

- Nie jest zapakowany, bo miałaś go dostać dopiero w grudniu - zaczął się tłumaczyć.
- To nic, to nic... kamizelka? - zdziwiłam się. Trzymałam w ręku brązową,
dość grubą kamizelkę. Nie była brzydka, ale nie miała też nic w sobie
takiego, by sie nią jakoś specjalnie zachwycać. On czekał zniecierpliwiony
na moją reakcję.
- Bardzo ci dziękuję - powiedziałam ostrożnie.
- Ja wiem, że ona nie jest... mhm, jakby to ująć... okazała, ale to nie o to
w niej chodzi. Zobacz, co ma w środku - zachęcił mnie.

- Jak to w środku? - zdziwiłam się i przewróciłam ją na lewą stronę.

- No zobacz, bo ona na wysokości nerek ma dwa takie mini-grzejniczki
zasilane na bateryjki.
Dotknęłam podszewki i faktycznie coś tam było.
- No co ty?! Przecież to jest fantastyczne!!!!

Zgadnijcie w czym w środę idę na groby? I zgadnijcie, gdzie on to kupił?

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
 
Top! Top!