Jagiellońskie centrum językowe - Wakacyjne kursy językowe
 
Start arrow Kasia na walizkach arrow 14 października
 
 
14 października Email
Oceny: / 1 KiepskiBardzo dobry 
Autor: Ola Sanocka   
13.10.2006.

Z tymi gołębiami to będzie większa afera. Większa, bo rozprzestrzeniła sie
na całą kamienicę. Wprawdzie nie dotyczy wszystkich mieszkańców, ale wszyscy
o istnieniu problemu wiedzą. Zaczęło się od tego, że my, czyli On postanowił
walczyć, na co pokolenie - powiedzmy - nieco starsze - zaprotestowało i
zupełnie odmówiło podporządkowania się.
Nie wiedząc, co czynię, wykonałam krecią robotę.
Czerstwy chleb zostawia się na parapecie na parterze. Po co? Dla konia może.
NIe wiem, nie drążyłam tematu. Do momentu, aż napotkany starszy Pan niby do
mnie, niby do siebie powiedział:
- Będzie chlebek dla gołąbków.
- Dla gołębi Pan ten chleb bierze? - zdziwiłam się, a ton mojego zdziwienia
miał dodatkowo podkreślać me niezadowolenie.
Te pare słów usłyszał On.
- Proszę Pana, proszę gołębi nie karmić - zaczął grzecznie.
- A czemuż to? - zdziwił się Pan.
- Ponieważ zmieniły swoje miejsce w łańcuchu pokarmowym, z
pocztowo-podróżująco-polujących na okupujące. Zwyczajnie nie są pożyteczne,
nic dobrego nie dają.
- Niektórzy ludzie też nie są pożyteczni - odparł Pan sąsiad.
- Ale gołębie srają na nasze balkony! - uniósł sie On i wraz z jego
uniesieniem uchyliły się drzwi do kilku mieszkań.
- Znam takich spośród naszego gatunku, którzy na te balkony też, jak sie Pan
wyraził, srali - odparł zbulwersowany Pan sąsiad, po czym wziął suchy chleb
i wyszedł z kamienicy.
Do nas na korytarz wyszła natomiast ze swego mieszkania starsza Pani.
- Wy młodzi, szacunku nie macie do niczego i do nikogo! Gołąb też stworzenie
boskie, jeść musi! Wstydźcie się! - pomachała nam przed oczami laską i
ruszyła za Panem sąsiadem.
Spojrzeliśmy na siebie i ryknęliśmy śmiechem.
- Wstydu nie masz, moja Panno! - powiedział On.
- Wiem, to już się nigdy więcej nie powtórzy! Chleba na parapet nigdy, ale
to przenigdy, już nie dam! - ukorzyłam się.
PS. A na balkony zawitały nowiusieńkie siatki przeciw ptakom. My te siatki u
właścicielki wynegocjowalismy. Sąsiedzi przenieśli się z karmieniem gołębi z
podwórka do pobliskiego parku. Za to nam zafundowali kamieniczny ostracyzm.
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
 
Top! Top!