Jagiellońskie centrum językowe - Wakacyjne kursy językowe
 
Start arrow Nowy Pompon arrow Nowy Pompon z SMS nr 2
 
 
Nowy Pompon z SMS nr 2 Email
Oceny: / 4 KiepskiBardzo dobry 
Autor: Redakcja Nowego Pompona   
02.12.2005.

Nowy Pompon
Rzut kotem nie będzie dyscypliną olimpijską

Międzynarodowy Komitet Olimpijski podjął decyzję dotyczącą programu igrzysk Pekin 2008. Wśród zatwierdzonych już konkurencji znowu zabrakło rzutu kotem. Tym razem MKOl tłumaczy swoją decyzję pragnieniem ograniczenia ilości dyscyplin, których nadmiar obniża rangę zawodów.

Nowy Pompon z SMS nr 2
Kot w oczekiwaniu na decyzję MKOl
W opublikowanym komunikacie czytamy między innymi:
Głęboko wierzymy, że już niedługo rzut kotem na stałe zagości w rodzinie konkurencji olimpijskich. Ufamy jednocześnie, że ta wspaniała dyscyplina sportowa nadal będzie się dynamicznie rozwijać. (...) Postulujemy uwzględnić rzut kotem jako dyscyplinę pokazową w trakcie zbliżających się letnich igrzysk w Pekinie albo zimowych w Turynie.
— Ten cały MKOL to banda kretynów, karierowiczów i obiboków nie mających pojęcia o sporcie — skomentował decyzję fiński miotacz Jucha Lapponen. — A ten ich komunikat, to jakiś bełkot. Nie mam zamiaru nigdzie pokazowo rzucać kotem, zwłaszcza zimą. Uprawiam tę dyscyplinę od dwunastu lat i dobrze wiem, że ludzi to interesuje — wyznał rozczarowany decyzją komitetu aktualny mistrz Skandynawii w rzucaniu kotem. — Na swoim koncie mam już komplet medali mistrzostw świata i Europy. Cały czas wierzyłem, że będę mógł uczestniczyć w igrzyskach. Dużo trenuję i jestem naprawdę w dobrej formie. Jest mi normalnie przykro, tym bardziej że od wielu lat rzucam kotem bardzo daleko i, co równie ważne, regularnie. Przez te cztery lata formę bym utrzymał, no ale co z tego. Lapponen podejrzewa, że tak naprawdę na decyzję MKOl wpłynęła plotka o rzekomym stosowaniu dopingu przez miotaczy.
— Nigdy nie «szprycowałem» moich kotów żadnymi sterydami, czy czymś takim — powiedział zawodnik.

Nowy Pompon z SMS nr 2Abraham Lincoln nie przypomina sobie Longina Pastusiaka
— Nie znam żadnego Pastusiaka — stanowczo stwierdził prezydent Abraham Lincoln podczas konferencji prasowej zorganizowanej z okazji 140. rocznicy swojej śmierci. — To nazwisko nic mi nie mówi, podobnie jak różne inne nazwiska, w rodzaju Helena Vondraczkowa, czy Ufuku Kuku.
John Wilkes Booth, zabójca Lincolna, poproszony o komentarz w tej sprawie potwierdził słowa prezydenta.
— 14 kwietnia 1865 roku wszedłem do prezydenckiej loży w Teatrze Forda, kiedy Lincoln gromkim głosem zwracał się do zgromadzonych tam widzów. W całym przemówieniu ani razu nie wspominał o kimś noszącym takie nazwisko. Gdy oklaski ucichły, strzeliłem prezydentowi w tył głowy i uciekłem do Wirginii, gdzie zastrzelono mnie dwa tygodnie później.
Szesnasty prezydent USA jak zwykle zakończył konferencję prasową jednym ze swoich ulubionych powiedzonek: Nikt nie ma dostatecznie dobrej pamięci, aby kłamać zawsze z powodzeniem.

Narciarze będą trenować na zeszłorocznym śniegu
Ze względu na konieczne cięcia finansowe w budżecie, Polski Związek Narciarski zadecydował, by do olimpiady zawodnicy przygotowywali się na zeszłorocznym śniegu.
— Nie stać nas na świeży — tłumaczył zawieszony prezes PZN, Paweł Włodarczyk. — Co prawda zarezerwowaliśmy środki na ten cel, ale musieliśmy je wydać na zakup góry, z której zawodnicy będą zjeżdżać na nartach. Oczywiście pod warunkiem, że je też kupimy. Jeżeli nie będziemy mieli za co, to narciarze nie będą z góry zjeżdżać, tylko schodzić. Chyba że zdecydujemy się na sanki. Po pierwsze są tańsze, a po drugie można zjeżdżać na nich w parę osób. Będzie raźniej, weselej i przyjemniej. Chuchu ha, chuchu-ha, nasza zima zła! — wyjaśniał prezes.
Jak objaśnia Lech Nadarkiewicz, członek zarządu do spraw sportowych, zeszłoroczny śnieg jest wypróbowany i się sprawdził:
— Nie ma co szaleć z nowym. Jeśli jednak jakiś zawodnik zwróci się do nas z prośbą, damy mu trochę świeżego śniegu do podsypywania w czasie zjazdu, ale pod warunkiem, że go potem odda. Dobrze rozumiemy potrzebę nowego śniegu, ale jeszcze lepiej potrzebę starego. Poza tym górę, też przecież trzeba za coś dowieźć na miejsce.
W związku z tym, że treningi mają być prowadzone na śniegu z poprzedniego roku, zarząd PZN rozważa również możliwość udziału zawodników w zeszłorocznych zawodach.
— Nie wiem, o co im chodzi — mówił Andrzej Gąsienica, zawodnik PKS Pędzinka. — Zarząd dostał pieniądze? Dostał. Miał być śnieg? Miał. A tu nie ma śladu po śniegu ani po pieniądzach, za to wszędzie są ślady po zarządzie.
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
 
Top! Top!