W 100-tysięcznym Lund na południu Szwecji, w miejscowym uniwersytecie uczy się 42 500 studentów. Życie w tym skandynawskim Oxfordzie poddane jest ścisłym regulacjom, jak niemal wszystko w Szwecji. Ma to także dobre strony. Administracja uniwersytecka działa bez zarzutu, większość spraw można załatwić mailem.

Szwecja: Cały system opiera się na zaufaniu do studenta i wierze w jego chęć poszerzania swojej wiedzy
Stosunki studentów z wykładowcami są całkowicie odformalizowane. Wykładowcy podają domowe numery telefonów i z każdym jest się po imieniu. Liczba godzin w tygodniu zależy od wyboru kursów, ale trzeba uzyskać 30 punktów ECTS w semestrze.
System studiowania jest inny niż w Polsce. Kursy trwają tam ok. 1/3 semestru, więc na uczelni spędza się niewiele czasu. Wykłady, które bardziej przypominają polskie konwersatoria, są tylko wprowadzeniem do zagadnienia. Resztę wiedzy student musi u
Cały system opiera się na zaufaniu do studenta i wierze w jego chęć poszerzania swojej wiedzy. To diametralnie inne podejście niż na uczelniach polskich.
Kończąc semestr nie zdawałam ani jednego egzaminu (nie licząc króciutkiego testu). Wszystkie kursy kończyły się pracami zaliczeniowymi.

Katarzyna Hetman, tegoroczna absolwentka UJ, kierunek politologia. W ramach programu Socrates/Erasmus studiowała przez 1 semestr w Lund Universitet.
Najbardziej zaskakujące były relacje ze Szwedami. To ludzie bardzo zdystansowani i zamknięci. Przyjaźnie rozwijały się raczej między studentami Erasmusa, a podziały na studentów międzynarodowych i szwedzkich były widoczne nawet na zajęciach.
Sztywne przepisy obejmują także życie studenckie — regulują godziny otwarcia klubów, ceny alkoholi i biletów wstępu. Nic dziwnego, że popularne są tam tzw. before party, swobodne spotkania w mieszkaniach, gdzie alkohol leje się strumieniami (picie na umór to jedna ze szewdzkich specjalności). Właściwa impreza w klubie następuje dopiero wieczorem.
Koszty i rower
Pokój w akademiku: minimum 1500 zł miesięcznie.
Jedzenie: około 2 razy droższe niż w Polsce.
Podręczniki: horrendalnie drogie, można bazować na bibliotekach.
Komunikacja: godzinny bilet autobusowy — 6 zł. Studenci jeżdżą głównie na rowerach. Ścieżki rowerowe są znakomite (dwupasmowe, wyasfaltowane lepiej niż polskie ulice). Rower można kupić wszędzie. Najlepiej używany w sklepie, gdzie przyjmą go po pół roku zwracając pół ceny.
Kasa
Wysokość stypendium — 1350 euro na semestr. Żyjąc oszczędnie, ale bez przesady, Kasia dołożyła do stypendium ok. 1500 euro (6000 zł).
Praca
Pracowałam przez kilka nocy w Smaalands - klubie do którego należałam. Korzyści jakie z tego się osiąga są duże, ale nie jest to praca zarobkowa. Po kilku przepracowanych nocach dostaje się darmowe wejściówki na wszystkie imprezy. Podczas pracy można pić i jeść do woli, czasami dają koszulki firmowe, ewentualnie kilka butelek piwa. Bardziej więc pracuje się dla dobrej zabawy — można też to potraktować jako bezstresową formę zdobywania doświadczenia, np. jak robić drinki. Wszyscy tam wiedzą, że za barem stoją amatorzy, więc wymagania nie są zbyt duże.