|
Autor: Kuba Nowak
|
|
02.10.2006. |
Film z sierpnia, który cały czas tłucze się po krakowskich kinach. Chodzi mi o liryczne, ciepłe i różowo-puchate „Jaśminum”. Nie rozumiem dzikich zachwytów nad tym obrazem, bo mnie wydaje się kolejnym przeliryzowanym obrazkiem J. J. Kolskiego, gdzie kulejąca fabuła zapychana jest Januszem Gajosem.
W przypadku tego filmu, ze względu na moje niezdrowe uczulenie na polskie kino, poruszę tylko dwie sprawy. Po pierwsze dziecko (Wiktoria Gąsiewska), które gra główną rolę, gra tragicznie. Gra tak słabo, że aż chwyta za serce. Nie rozumiem tego, bo widzę, że aktorsko jest miernie, to jednak mimo iż ani dzieci, ani złego aktorstwa nie lubię, to do bohaterki odczuwam nieustającą sympatię. Druga sprawa to niesamowite ujęcie z zapalanym papierosem i znikającym duchem dziewczyny. Kto lubi takie smaczki — zauważył, a kto nie — niech zauważy, kiedy przed świętami będzie w TVP. Czego Wam i sobie życzę. |