Instytut Pedagogiki Uniwersytetu Jagiellońskiego
 
Start arrow Tego nie zapomnę
Google
 
 
Tego nie zapomnę
Tego nie zapomnę.. Email
Oceny: / 0

Leszek DługoszLeszek Długosz (poeta, piosenkarz)
Na 5. roku studiów mieszkałem w akademiku z kolegą. Interesował się górami i więcej przesiadywał w Zakopanem niż w Krakowie. Byłem już wtedy w kabarecie Hefajstos. Nasz pianista Adam Makowicz postanowił przenieść się do Warszawy. Poszedłem więc do Szkoły Muzycznej z ogłoszeniem, że poszukuję pianisty. Wkrótce zjawił się u mnie młody człowiek Andrzej Zarycki i spytał, czy nie ma miejsca o spania. Wyjaśniłem, że kolega rzadko przyjeżdża, więc może zająć jago łóżko. Kolega wrócił i trochę się zdenerwował, ale zakończyło się polubownie. Zresztą on wkrótce został szefem GOPR w Zakopanem, gdzie się przemiósł. To Michał Jagiełło.
 
Tego nie zapomnę.. Email
Oceny: / 0

Zygmunt KoniecznyZygmunt Konieczny (kompozytor)
Podczas I Festiwalu Piosenki Studenckiej na 5. roku studiów po raz pierwszy stanąłem na scenie w Filharmonii. Trzeba było zagrać Karuzelę z Madonnami Demarczyk. Nie miałem jednak dość odwagi, aby zasiąść do fortepianu. W tym utworze są takie cienki ósemki. Chciałem, żeby wszystkie instrumenty grały te ósemki. Wziąłem sobie dwie łyżeczki i poprosiłem Mikiego Obłońskiego, żeby też przyniósł dwie. Mieliśmy na nich wystukiwać rytm. Byłem tak przejęty i zdenerwowany, że łyżeczka wypadła mi z ręki i potoczyła się daleko pod fortepian. Nie mogłem rzecz jasna na oczach widzów rzucić się za nią. Stanąłem przy fortepianie i machałem jedną łyżeczką, udając że gram. Ludzie potem pytali, czy dyrygowałem. Na samo wspomnienie oblewa mnie gorąco.
 
Tego nie zapomnę.. Email
Oceny: / 0

Jan Kanty PawluśkiewiczJan Kanty Pawluśkiewicz (kompozytor, plastyk)
Tę historyjkę kinematograficzną nazwałbym sadyzm a film. Otóż wyczytaliśmy w gazecie, że odbędzie się nabór statystów do filmu Hasa. Objechaliśmy wszystkie studenckie radiowęzły z informacja, żeby się studenci zgłaszali, że to duża produkcja i będzie można nieźle zarobić… Nazajutrz o 10 rano siedzieliśmy w restauracji „Żywiec” obserwując, jak dziki tłum napiera na „Hotel pod Różą” i zaśmiewaliśmy się.
Druga historyjka - wydzwanialiśmy do pokojów w akademiku i jeśli ktoś podniósł słuchawkę mówiliśmy, że w Cracovii czeka w recepcji paczka. I obserwowaliśmy jak sznur studentów udaje się do hotelu. Takich żartów było mnóstwo.
 
Tego nie zapomnę.. Email
Oceny: / 1

Anna DymnaAnna Dymna (aktorka, twórca Fundacji „Mimo Wszystko”)
Najlepiej pamiętam wstępny egzamin na PWST. Byłam po ciężkiej chorobie, ważyłam 46 kg. W białej sukieneczce, jak trapezik, z końskim ogonem wyglądałam na 12 lat. Kiedy przyszła moja kolej nie mogłam otworzyć drzwi, taka byłam słaba. W końcu kopnęłam w nie i z impetem wpadłam do środka. Strasznie mnie to speszyło. - My tu dzieci nie przyjmujemy - powiedział ktoś z komisji. Chciało mi się płakać. Najpierw dali mi spinkę, żebym coś zrobiła z grzywką i odsłoniła czoło. Czułam się jakbym była naga. Potem poprosili, żebym pokazała, że dostałam list, który mnie rozbawił. Chwilę potem drugi list, który wywołał moją rozpacz. Zaczęłam rozpaczliwie szlochać. Po egzaminie wyszła do mnie na korytarz Zofia Jaroszewska, moja ulubiona profesorka, i powiedziała: świetnie!
 
Tego nie zapomnę.. Email
Oceny: / 0

Marcin DaniecMarcin Daniec (artysta kabaretowy)
Na trzecim roku studiów — w 1980 r. — prowadziłem kolejne Wybory Najmilszej AWF. Ponieważ byłem równocześnie autorem scenariusza i reżyserem tej imprezy, wymyśliłem, że każda z kandydatek będzie przeprowadzała wywiad z „gwiazdą”. Udało się zaprosić do współpracy kilka „gwiazd”, można powiedzieć „rekinów wśród gwiazd”, i to bez honorariów (sic!). Zgodzili się m.in. Janek Nowicki i Piotr Skrzynecki…
Nigdy nie zapomnę tych wyborów, zwłaszcza że podczas imprezy obowiązywała pełna improwizacja, bez jakiejkolwiek próby!
Pamiętam, jak Janek Nowicki po jednym z pytań rozbawił salę na kilka minut, kiedy na pytanie: — Jaki był zawód pana marzeń chłopięcych? — odparł, jak na mistrza riposty przystało: — Lodziarz…
Najbardziej jednak „zgotował” publiczność Piotr Skrzynecki. Kiedy kandydatka na najmilszą spytała go: — Jakie jest pana ulubione hobby? Skrzynecki bez chwili wahania odpowiedział: — Praca na roli!
 
Tego nie zapomnę.. Email
Oceny: / 0

Anna Polony (aktorka, prorektor Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej)
Na studiach, podczas scenki aktorskiej „Statek tonie”, byłam telegrafistką na statku „Andrea Doria”, a zakochany we mnie kapitan tego statku, Franuś Woźnik (syn dziekana!) miał mnie namówić, żebym zeszła do szalupy, bo statek tonie. Ja oczywiście chciałam z nim „pójść na dno” i wtedy dla zwiększenia napięcia wbiegał marynarz, Marek Walczewski z okrzykiem: Ostatnia szalupa na wodzie!… Podczas egzaminu Walczewski wbiegł i zanim wydał okrzyk, wypluł tak mniej więcej pół szklanki wody z ust, że niby podtopiony… Ryknęliśmy takim śmiechem, że o żadnym graniu nie było już mowy.
 
Tego nie zapomnę.. Email
Oceny: / 1

Prof. Michał Parczewski (archeolog, wykładowca UJ)
Byliśmy, jako grupa studentów pod wodzą prof. Kazimierza Godłowskiego, na pracach poszukiwawczych w terenie. Profesor był jednym z największych uczonych XX wieku. Nosił brodę, nie rozstawał się w terenie z toporkiem. Pewnego dnia szliśmy lasem tak długo, że nie było wiadomo w jakiej jesteśmy miejscowości, więc ucieszył nas widok dziewczynki pasącej krowy na łące, bo mogła nam to wyjaśnić. Profesor, obwieszony ponadto aparatami i przyrządami, zawołał do niej:
— Co to za miejscowość?
Dziecko przerażone zaczęło uciekać, a profesor biegł za nią z podniesionym toporkiem prosząc żeby się zatrzymała. Zatrzymała się pewnie dopiero we wsi albo i nie, a my musieliśmy przejść spory kawał drogi, by dowiedzieć się gdzie jesteśmy.
 
Tego nie zapomnę.. Email
Oceny: / 1

Beata RybotyckaBeata Rybotycka (aktorka, piosenkarka)
Studiowałam w krakowskiej PWST. „Mała Syrenka” to był tytuł bajki dla dzieci, którą dla telewizji realizował śp. Andrzej Maj. Pamiętam, że Syrenką była Ewa Telega, sympatia reżysera, a my, studentki szkoły teatralnej pląsałyśmy jako takie wodne stwory w tle. Było tam też w studio akwarium z prawdziwymi rybkami.
I to wszystko razem, nasze pląsy i to akwarium, zmiksowane miało dać zamierzony przez reżysera efekt. Rodzina oczywiście oglądała przejęta i potem moja babcia z Gliwic, która nigdy nie była w żadnym teatrze ani w studiu TV tym bardziej, spytała mnie poważnie: „Słuchaj, to wy w tym teatrze ryby hodujecie?”
 
Tego nie zapomnę.. Email
Oceny: / 1

Marek GrechutaMarek Grechuta (piosenkarz, kompozytor, poeta, architekt)
Studiowałem architekturę na Politechnice Krakowskiej. Mieliśmy zajęcia z historii sztuki i architektury z profesorem Wiktorem Zinem. Swoje wykłady ilustrował cudownymi rysunkami, które wykonywał na planszach z papieru, pokazując nam — jak w programach telewizyjnych — różne detale i zabytki. Po jego wykładach każdy student starał się zdobyć te rysunki na pamiątkę. Któregoś dnia prof. Zin przytwierdził nowy, czysty papier do rysunku nie zauważywszy, że to już koniec zajęć. Wtedy podleciał student i… zabrał na pamiętkę nawet ten czysty arkusz papieru!

***

Zmorą moich studiów na Politechnice Krakowskiej było oczywiście Studium Wojskowe. Któregoś dnia słynny major Kukawka oznajmił, że kto podejmie się pracy specjalnej będzie zwolniony z zajęć. Zgłosiłem się przekonany, że chodzi o jakieś prace plastyczne. A on dał mi dwa podkłady kolejowe, żebym zawiózł jego żonie do palenia w piecu. Było to tak daleko, i tak ciężkie, że zanim kilkoma autobusami oraz tramwajami dowiozłem to na miejsce i wróciłem do akademika było już pod wieczór. Koledzy dawno zrzucili mundury i odpoczywali. Taksówek (i na taksówki) wtedy nie było…
 
Tego nie zapomnę.. Email
Oceny: / 4

Tadeusz ŻaczekTadeusz Żaczek (Prezes Towarzystwa Przyjaciół Krakowa w Chicago)
Studiując na UJ mieszkałem w DS „Żaczek”. Narzeczona w Warszawie, więc dla podtrzymania uczuć dzwoniliśmy do siebie. Niestety, kiedy Ewa po drugim pobycie na poczcie dodzwoniła się do „Żaczka”, rozmowa zwykle wyglądała tak:
— Halo, tu „Żaczek”. (portier)
— Proszę Żaczka z pok. 317. (Ewa)
— Tu „Żaczek”. (portier)
— Tak, ale proszę Żaczka z „Żaczka... (Ewa)
I wtedy portier odpowiadał: — Słuchaj lala, jak wytrzeźwiejesz to zadzwoń… i odkładał słuchawkę. Czekała ponownie półtorej godziny na połączenie, prosiła kolegę z pokoju, o „normalnym” nazwisku, on wędrował po piętrach, wołał mnie i ja zbiegałem do czarnego aparatu przy portierni.
Jesteśmy 28 lat małżeństwem. Jak odwiedzam Kraków zawsze sypiam w „Żaczku”.
 
Tego nie zapomnę.. Email
Oceny: / 1

Andrzej Sikorowski Andrzej Sikorowski (polonista, piosenkarz)
Koszmarem studiów na UJ było Studium Wojskowe, gdzie byłem wiecznie prześladowany za długie wlosy. Jakimś cudem jednak przez pół roku udało mi się je chować pod czapką. Aż tu nagle: 3 kroki naprzód i... czaaapki zdjąć! Słyszę potem z tyłu głos pułkownika Niemczyka, wicedyrektora SW: „A niech cie krew zaleje!!!!”. Oczywiście, niestety, natychmiast wysłali mnie „na ścięcie”. Potem mi powiedzieli, że nie było gorszych kar — bo byłem dobry w strzelaniu. I ten koszmar ciągnął się 4 lata, raz w tygodniu, i jeszcze 2 poligony w czasie wakacji. Mógłbym o tym opowiadać długo...
 
Tego nie zapomnę.. Email
Oceny: / 0

Lesław JanickiLesław Janicki (aktor, bliźniak „od Kantora”, malarz, szlifierz diamentów)
Studiowałem malarstwo na ASP. Chciałem wesprzec się bratem, kiedy był kobylasty, pisemny egzamin na temat: rococco. Mnie interesowało rysowanie, a nie teorie i historie. Koleżanki wprowadziły Wacka na salę, napisał, wszystko okey. A potem wzywa mnie pani profesor i mówi, że niestety, praca jest tak perfekcyjnie napisana, że ona ma sto procent pewności, że zrzynałem z podręcznika! I absolutnie, mimo jakości pracy, musi mi obniżyć ocenę na dostateczny!!! Mam o to do brata do dzisiaj wielki żal, bo na dostateczny to może i sam bym napisał.
 
Tego nie zapomnę.. Email
Oceny: / 0

Wacław JanickiWacław Janicki (aktor, bliźniak „od Kantora”, historyk sztuki, szlifierz diamentów)
Ja studiowałem historię sztuki na Uniwersytecie Jagiellońskim, a brat bliźniak malarstwo na ASP. Ktoregoś dnia słyszę w Towarzystwie, że ten Janicki to jest straszny cham, nawet nie ukłonił się w tramwaju Bardzo Znanemu Profesorowi. Ktoś patrzy mi w oczy, podaje daty, sytuacje, że stałem i na tak znaną personę patrzyłem jak na powietrze. A przecież na roku jest tylko kilkanaście osób i wszyscy się dobrze znają. Jak mogłem!
No i te kilkanaście osób pozwoliły mi się wybronić. Zrozumiałem, że i owszem, nie ukłoniłem się Profesorowi, dlatego że to nie był mój profesor, tylko mojego brata. A w tramwaju jechałem JA, nie mój brat.
 
Tego nie zapomnę.. Email
Oceny: / 0

Halina WyrodekHalina Wyrodek (aktorka, artystka kabaretowa)
Na III roku PWST były Sceny Klasyczne. Mieliśmy przygotować z Jurkem Trelą „Zbrodnię i karę”. Raskolnikow i Sonia. Jurek mówi:
— Co się tam będziemy uczyć tekstu, pójdziemy na żywioł, zagrasz plecami klęcząc tyłem a Ulkę Popiel postawimy w kulisie niech podrzuci tekst. Chodź na piwo. Gramy. Ja klęczę, klęczę, ile można grać plecami? Słyszę tylko kroki Treli. Nagle tekst: — No, mówże Ulka k… głośniej, bo nic nie słychać!
Tym razem nie zdaliśmy, ale na poprawce byliśmy najlepsi!
 
Tego nie zapomnę.. Email
Oceny: / 0

Anna SzałapakAnna Szałapak (etnograf, piosenkarka)
W czasie moich studiów na etnografii UJ nawet dziewczyny miały zajęcia z tzw. Przysposobienia Wojskowego. Nienawidziłam tego, jestem zdecydowaną pacyfistką. Miałam w każdy piątek o 7 rano poczucie bezsilności i wściekłości. Nie umiałam nawet tego czasu zająć, np. czytaniem pod ławką, jak to robiły koleżanki z archeologii, historii sztuki i 2-3 facetów z kat. D, którzy byli w grupie. Skończenie studiów (niemożliwe bez zaliczenia PW) zawdzięczam majorowi Radzikowi. Byłam wtedy w „Słowiankach” i na egzaminie, kiedy nic nie umiałam on stwierdził: — Eee, to jest artystka i tak nic niej nie będzie.
 
Tego nie zapomnę.. Email
Oceny: / 0

Andrzej MleczkoAndrzej Mleczko (rysownik, architekt bez dyplomu)
Moim największym problemem podczas studiów na architekturze Politechniki Krakowskiej było studium wojskowe, czyli raz w tygodniu w mundurze ćwiczenia, strzelanie, okopy, koszmar. Na III roku postanowiłem uzyskać zwolnienie ze służby, zgłosiłem się na klinikę psychiatryczną i symulowałem jakieś wariactwo. Po miesiącu obserwacji stwierdzono, że jestem normalny do bólu, ale wymigałem się! Wojsko o mnie zapomniało, dostałem absolutorium, a kto dzisiaj może się poszczycić zaświadczeniem na papierze, że jest normalny?! Ja tak!
 
Tego nie zapomnę.. Email
Oceny: / 0

Maciej GłowackiMaciej Głowacki (archeolog, emigrant, kupił pomnik Lenina z Nowej Huty)
Studiowałem archeologię na UJ, mieszkałem w słynnym Żaczku w niemniej słynnym pokoju 331, razem z Markiem Pacułą z „Piwnicy pod Baranami”, prof. Parczewskim, prof. Rydzewskim i śp. posłem Andrzejem Urbańczkiem, który waletowal u nas w szafie. Wtedy, w latach 60-tych, po 22.00 piwa można się było napić tylko na Dworcu PKP kupując tzw. peronówkę. Któregoś dnia piwa — o zgrozo — nie było! Był za to pospieszny do Kołobrzegu z pierwszym przystankiem w Trzebinii. Wsiedliśmy bez namysłu „na peronówki” i pojechaliśmy. Boże, jak to piwo w Trzebinii smakowało!
 
Patronaty
Politikon II
Rajd Politechniki
IAESTE Central
Dziewczyna miesiąca
AIESEC Charity
Make it green
 
fotografia slubna krakow
Kiwi kiwi kiwi
around
Ucz się języka!

 
Top! Top!